Nietypowe znalezisko w Koroszczynie
26 października 2026 r. funkcjonariusze Oddziału Celnego w Koroszczynie skontrolowali ciężarówkę wjeżdżającą do Polski z Białorusi. W kabinie kierowcy i w agregacie naczepy znaleźli plastikowe pojemniki i worki. W środku były żywe zwierzęta, w sumie 41 jaszczurek.
Kierowca nie miał dokumentów, których wymaga prawo przy przewozie takich okazów przez granicę Unii Europejskiej. Sprawą zajęła się lubelska Krajowa Administracja Skarbowa, która poinformowała o udaremnionym przemycie 28 października.
Jakie jaszczurki próbowano przemycić?
Gady wstępnie sprawdził koordynator ds. CITES lubelskiej KAS. Okazało się, że w transporcie były różne gatunki:
- Goniurosaurus: azjatyckie gekony, nazywane gekonami jaskiniowymi lub lamparcimi, poszukiwane przez kolekcjonerów ze względu na wyraziste ubarwienie i duże oczy,
- jaszczurki szyszkowcowate (Smaug, Cordylus): afrykańskie gady z charakterystycznymi, kolczastymi łuskami, które przypominają szyszkę lub miniaturowego smoka,
- Calotes: agamy z Azji, zwinne jaszczurki drzewne,
- Lacerta: jaszczurki właściwe, do których należą także gatunki występujące w Europie.
Część zatrzymanych zwierząt to okazy chronione przepisami Konwencji Waszyngtońskiej CITES. Właśnie z powodu rzadkości i atrakcyjnego wyglądu takie gady są cenne na czarnym rynku zwierząt egzotycznych.
„Kupione w internecie” i przeznaczone na sprzedaż
Kierowca, 41-letni obywatel Białorusi, wyjaśnił funkcjonariuszom, że kupił jaszczurki przez Internet w Rosji. W Polsce miał je sprzedać nieznajomemu mężczyźnie za 3 tys. euro.
Wartość rynkową zabezpieczonych gadów KAS oszacowała wstępnie na blisko 100 tys. zł. Ta różnica dobrze pokazuje, dlaczego nielegalny handel dzikimi zwierzętami kusi przemytników: zysk na końcu łańcucha bywa wielokrotnie wyższy niż koszt zakupu.
Co stało się z jaszczurkami?
KAS przekazała zatrzymane gady Centralnemu Azylowi dla Zwierząt, z którym współpracuje. Azyl zadbał o ich dobrostan.
To ważne, bo dla gadów sam transport jest ogromnym stresem. Jaszczurki potrzebują odpowiedniej temperatury, wilgotności i światła, a zamknięte w ciasnych pudełkach czy workach, w kabinie ciężarówki albo przy agregacie, mogą się przegrzać, wychłodzić, odwodnić albo się zranić. W nielegalnym transporcie zwierzęta często chorują lub giną, zanim w ogóle trafią do kupującego.
Czym jest Konwencja Waszyngtońska CITES?
CITES (ang. Convention on International Trade in Endangered Species of Wild Fauna and Flora) to Konwencja o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem. Podpisano ją w 1973 r. w Waszyngtonie, stąd jej potoczna nazwa. Polska jest jej stroną od 1990 r.
Celem konwencji jest ochrona dziko żyjących populacji zwierząt i roślin. Służy temu kontrola, monitoring i ograniczanie międzynarodowego handlu, który obejmuje:
- żywe okazy,
- martwe okazy,
- ich części (np. skóry, kości, kły),
- produkty pochodne (np. wyroby ze skór gadów, preparaty).
Gatunki objęte konwencją są przypisane do trzech załączników. Do Załącznika I należą gatunki najbardziej zagrożone, którymi handel jest w zasadzie zakazany. Załącznik II obejmuje gatunki, którymi można handlować wyłącznie pod ścisłą kontrolą i na podstawie zezwoleń. W Załączniku III są gatunki chronione przez poszczególne państwa, które poprosiły inne kraje o pomoc w kontroli handlu.
W Unii Europejskiej CITES wdraża rozporządzenie Rady (WE) nr 338/97. Jego przepisy są w wielu miejscach bardziej restrykcyjne niż sama konwencja.
Jakie dokumenty są potrzebne do przewozu okazów CITES?
Przywóz okazów CITES z krajów trzecich do Unii Europejskiej, a także ich wywóz z UE, jest możliwy tylko na podstawie wcześniej wydanych zezwoleń i świadectw. Dokumenty trzeba uzyskać przed podróżą i okazać podczas kontroli granicznej.
Dotyczy to nie tylko hodowców i handlarzy. Turysta, który przywozi z wakacji pamiątkę z rafy koralowej albo torebkę ze skóry węża, też może złamać przepisy CITES.
Co grozi za przemyt zwierząt chronionych?
Konsekwencje są poważne. Przewóz okazów CITES bez wymaganych dokumentów skutkuje:
- obligatoryjną konfiskatą zwierząt, roślin lub produktów,
- karą grzywny,
- karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.
Służby podkreślają, że nielegalny handel dzikimi zwierzętami to jedna z najbardziej dochodowych form przestępczości zorganizowanej na świecie. Zagraża przetrwaniu wielu gatunków w naturze.
Dlaczego przemyt gadów to problem dla przyrody?
Popyt na egzotyczne gady jako zwierzęta domowe rośnie od lat. Rzadkie, kolorowe jaszczurki, często nowo opisane przez naukowców, przyciągają kolekcjonerów. Kiedy na rynku pojawia się „moda” na dany gatunek, jego dzikie populacje mogą bardzo szybko się kurczyć, zwłaszcza gdy żyje on na niewielkim obszarze, np. w jednym systemie jaskiń.
Właśnie dlatego część gekonów z rodzaju Goniurosaurus w 2019 r. trafiła do Załącznika II CITES. Z tego samego powodu szyszkowcowate, w tym słynny „słonecznik” Smaug giganteus, są objęte kontrolą handlu od dawna.
Co może zrobić każdy z nas? Jeśli planujesz kupić egzotycznego gada:
- kupuj wyłącznie od legalnych, sprawdzonych hodowców,
- pytaj o dokumenty potwierdzające legalne pochodzenie zwierzęcia,
- unikaj ofert „okazji” w internecie bez jakiejkolwiek dokumentacji,
- zgłaszaj podejrzane ogłoszenia odpowiednim służbom.
Akcja funkcjonariuszy z Koroszczyna pokazuje, że kontrole na wschodniej granicy UE są skuteczne. Uratowane jaszczurki są bezpieczne, a sprawa przemytnika trafi do dalszego postępowania.

