To nie jest odosobniony przypadek. W Polsce co jakiś czas dochodzi do sytuacji, w których zwierzęta z innego kontynentu – wielki drapieżnik, duży ptak, egzotyczny gad – trafiają do naszych lasów, pól i przydomowych ogrodów. Skąd się biorą? Co grozi środowisku i samym zwierzętom? I co powinien zrobić zwykły człowiek, który nagle staje naprzeciwko strusia lub pumy na leśnej ścieżce?
Puma z Polanowa – historia z (na szczęście) szczęśliwym zakończeniem
Przez kilka lipcowych dni 2026 roku gmina Polanów w Zachodniopomorskiem żyła w cieniu nieoczekiwanego sąsiada. W lasach w okolicach Karsinki i Rekowa poruszała się młoda puma – zwierzę, które w warunkach naturalnych zamieszkuje wyłącznie obie Ameryki, od Kanady po Patagonię. W Polsce może pojawić się tylko za sprawą człowieka.
Służby postawiły na nogi fotopułapki, zwiększono patrole Straży Leśnej, a mieszkańców apelowano, by nie wchodzili do lasu. Akcja odłowu zakończyła się sukcesem 12 lipca 2026 roku – specjalistyczna firma ze Szczecina uśpiła pumę strzałką z narkotykiem i przekazała ją pod opiekę weterynaryjną. Okazało się, że to młoda samica w dobrej kondycji, oznakowana mikroczipem. W poniedziałek rano trafiła do Ogrodu Zoologicznego w Poznaniu.
Skąd wzięła się w zachodniopomorskich lasach? Tego wciąż nie ustalono. Żadna hodowla ani zoo nie zgłosiło ucieczki. Eksperci wskazują na prywatną, najprawdopodobniej nielegalną hodowlę – w Polsce i nie tylko – jako najbardziej prawdopodobne źródło.
Więcej o poszukiwaniach pumy i apelach dla mieszkańców pisaliśmy wcześniej - Puma w gminie Polanów – ostrzeżenie dla mieszkańców Karsinki i Rekowa
Emu pod Lublińcem – sytuacja jest rozwojowa
Zaledwie kilka dni po finale historii z pumą, Nadleśnictwo Lubliniec informuje o kolejnym zaskakującym zgłoszeniu. W okolicach Lublińca ma pojawić się ptak, który – jeśli doniesienia się potwierdzą – jest emu. Sprawa jest nadal rozwojowa: leśnicy są w kontakcie ze służbami i weryfikują informacje.
W Polsce hodowane emu są legalnie – ich mięso, jaja i pióra są przedmiotem obrotu handlowego. Jednak zwierzę, które trafia do lasu, jest zdezorientowane, podatne na stres i stanowi realne zagrożenie zarówno dla siebie, jak i dla otoczenia. Sytuacja pod Lublińcem jest monitorowana. Śledzimy ją i będziemy informować na bieżąco.
Skąd egzotyczne zwierzęta trafiają do polskich lasów?
Nie zawsze jest to efekt celowego wypuszczenia. Przyczyny bywają bardzo różne:
- Ucieczka z hodowli – Emu, strusie, lamy, alpaki, a nawet wielkie koty hodowane są w Polsce przez prywatnych właścicieli. Wystarczy nieszczelne ogrodzenie, niedomknięta brama czy moment nieuwagi, by zwierzę znalazło się na wolności.
- Nielegalne prywatne kolekcje – Część egzotycznych zwierząt w Polsce pochodzi z przemytu lub szarej strefy. Gdy właściciel traci nad nimi kontrolę – finansową lub fizyczną – bywa, że po prostu je porzuca.
- Zmiany przepisów za granicą – Jak w przypadku pumy z Polanowa, zaostrzone regulacje w krajach sąsiednich mogą skłaniać hodowców do pozbycia się zwierząt w sposób niekontrolowany.
- Transport i przemyt – Zwierzęta uciekają z tirów, kontenerów i klatek podczas przewozu przez granicę.
Każdy z tych scenariuszy kończy się podobnie: zagubione, przestraszone zwierzę w obcym środowisku, które nie jest przystosowane do jego potrzeb.
Co grozi rodzimej faunie i ekosystemowi?
Egzotyczne zwierzę wypuszczone lub zbiegłe do polskiej przyrody rzadko staje się integralną częścią ekosystemu – ale zawsze niesie ze sobą ryzyko. Największe zagrożenia to:
- Drapieżnictwo na rodzimych gatunkach – Duży drapieżnik, nawet młody, może polować na sarny, zające czy ptaki gniazdujące na ziemi.
- Choroby i pasożyty – Zwierzęta egzotyczne mogą być nosicielami patogenów, na które polska fauna nie wytworzyła odporności.
- Stres w ekosystemie – Obecność nieznanego, dużego zwierzęcia zaburza zachowania miejscowych gatunków: ich trasy migracji, miejsca żerowania i wzorce rozrodu.
- Ryzyko dla ludzi i zwierząt domowych – Szczególnie w przypadku dużych drapieżników i silnych ptaków jak struś.
Jak zachować się, gdy spotkasz egzotyczne zwierzę w lesie?
Zasady są proste, ale w praktyce trudne do utrzymania – szczególnie gdy zwierzę jest duże, niezwykłe i wzbudza ciekawość.
- Zachowaj bezpieczny dystans – Nie podchodź bliżej, nie wyciągaj rąk, nie próbuj robić sobie selfie w zasięgu zwierzęcia.
- Nie płosz i nie gonisz – Przestraszone egzotyczne zwierzę staje się nieprzewidywalne. Struś potrafi kopnąć z siłą zdolną złamać kość. Puma, choć zazwyczaj unika konfrontacji, w sytuacji stresowej może zareagować agresją.
- Nie próbuj go łapać – To zadanie dla specjalistów z odpowiednim sprzętem i doświadczeniem.
Powiadom odpowiednie służby:
- 112 – numer alarmowy, zawsze właściwy w sytuacji zagrożenia
- Policja – gdy zwierzę przebywa w pobliżu zabudowań lub drogi
- Leśnicy (Straż Leśna) – gdy zdarzenie ma miejsce na terenie leśnym
Przekaż możliwie dokładne informacje – lokalizację (miejscowość, droga, charakterystyczne punkty), opis zwierzęcia, jego zachowanie i kierunek poruszania się.
Co mówi prawo? Kto odpowiada za zbiegłe egzotyczne zwierzę?
Właściciel egzotycznego zwierzęcia jest prawnie odpowiedzialny za jego utrzymanie w warunkach uniemożliwiających ucieczkę oraz za wszelkie szkody, które zwierzę wyrządzi. Jeśli zbiegłe zwierzę pochodzi z nielegalnej hodowli, właściciel naraża się na odpowiedzialność karną.
W przypadku dużych egzotycznych zwierząt odłowionych przez służby stosuje się procedurę wynikającą z ustawy z dnia 4 listopada 2022 r. o Centralnym Azylu dla Zwierząt. To właśnie ta ustawa umożliwiła sprawne przekazanie pumy z Polanowa do poznańskiego zoo i wyznaczyła instytucję odpowiedzialną za decyzję o jej dalszych losach. Mechanizm działa – pod warunkiem, że sprawę zgłoszono na czas.
Tymczasem w Lublińcu...
Historia z Polanowa zakończyła się dobrze. Czy historia z Lublińca pójdzie w podobnym kierunku? Na razie za wcześnie, by powiedzieć. Struś – jeśli to rzeczywiście struś – wciąż pozostaje nieuchwytny, a Nadleśnictwo Lubliniec czuwa. Będziemy Wam relacjonować kolejne doniesienia, jak tylko się pojawią.
Jedno jest pewne: egzotyczne zwierzęta będą co jakiś czas pojawiać się tam, gdzie nikt się ich nie spodziewał. To nie jest wyłącznie polski problem – ale to nasz wspólny obowiązek, by reagować odpowiedzialnie: z bezpiecznym dystansem, bez paniki i z telefonem do właściwych służb.

