Starość czy ból? Dlaczego łatwo pomylić jedno z drugim
Starzenie się samo w sobie nie boli. Boli to, co mu często towarzyszy, tj. zmiany zwyrodnieniowe stawów, przewlekłe napięcia mięśniowe, dyskopatia. Problem w tym, że pies nie powie wprost „boli mnie łapa”.
Zrobi coś dużo cichszego, zacznie robić mniej. A „mniej” bardzo łatwo pomylić z wiekiem. Szczególnie często słyszę to w kontekście mieszańców. „Przecież to kundelek, one są najzdrowsze, nie chorują tak jak rasowe”. I owszem, mieszańce rzeczywiście rzadziej dziedziczą niektóre choroby genetyczne charakterystyczne dla ras czystych. Ale to nie znaczy, że są odporne na ból. A do tego dochodzi coś, o czym często zapominamy: bardzo rzadko znamy pełną historię takiego psa. Nie wiemy, czy nie miał złamania, które się źle zrosło.
Nie wiemy, przez ile miesięcy biegał po ulicy zanim trafił do schroniska, ani jak wyglądały jego pierwsze miesiące życia. Ich przeszłość jest dla nas często zupełnie niewidoczna, a ciało pamięta to, czego my nigdy się nie dowiemy.
5 zachowań psa, które mogą świadczyć o bólu
Dlatego przygotowałam listę pięciu zachowań, które warto obserwować uważniej. Nie po to, żeby kogokolwiek straszyć - tylko po to, żeby dać psu szansę na to, żeby ktoś w końcu zapytał „dlaczego”, zamiast założyć, że zna już odpowiedź.
1. Niechęć do wskakiwania na kanapę, łóżko lub do samochodu
Pies, który kiedyś wskakiwał na sofę bez zastanowienia, teraz przed nią przystaje. Waha się. Czasem obchodzi ją dookoła, jakby szukał łatwiejszego wejścia. To jeden z pierwszych sygnałów, jakie widzę, i jeden z najczęściej bagatelizowanych. Skok wymaga dużej siły odepchnięcia z tylnych łap i stabilności stawów biodrowych oraz kolanowych.
Jeśli te stawy bolą, nawet nieznacznie to najzwyczajniej w świecie pies zaczyna unikać ruchu, który wywołuje dyskomfort. To nie lenistwo. To po prostu uczenie się, czego unikać. Zwróć uwagę, czy pies zamiast skoku szuka schodków, prosi o pomoc albo wskakuje „na raty”, czyli najpierw przednimi łapami, potem z wyraźnym wysiłkiem resztą ciała.
2. Wolniejsze wstawanie i „rozgrzewanie się” po odpoczynku
Rano, po drzemce, po dłuższym leżeniu twój pies potrzebuje chwili, zanim zacznie normalnie chodzić. Właściciele mówią wtedy: „no bo jest już sztywny, staruszek”. I tu właśnie wraca to zdanie, które słyszę najczęściej: zawsze tak siadał, zawsze tak wstawał.
Tylko że zdrowy staw, niezależnie od wieku psa, nie powinien wymagać rozchodzenia. Jeśli pies przez pierwsze kroki kuleje, ma usztywniony chód, a po kilku minutach porusza się już swobodnie,to jest to zazwyczaj typowy obraz choroby zwyrodnieniowej stawów.
3. Rzadsze bieganie za piłką, unikanie zabawy z innymi psami
To zachowanie najłatwiej wpisać w narrację „psiej starości”. Pies wygląda po prostu na spokojniejszego, bardziej "dojrzałego". Zadaj sobie jednak pytanie: czy unika akurat tych aktywności, które wymagają nagłych zwrotów, przyspieszeń, skrętów?
Bo to one najbardziej obciążają stawy i kręgosłup, które najszybciej stają się bolesne. Pies może dalej chętnie chodzić na spacery, a jednocześnie całkowicie zrezygnować z aportowania czy szarpania linką z kolegą z podwórka. To nie przypadek. To wybieranie tego, co nie boli.
4. Zmiana pozycji do siedzenia lub leżenia
To zachowanie łatwo przeoczyć, bo dzieje się gdzieś w tle codzienności. Pies, który kiedyś siadał równo, teraz siada bokiem, z jedną łapą odstawioną na zewnątrz. Układa się do leżenia asymetrycznie, unika leżenia na jednym boku, w nocy często zmienia pozycję. I znowu to samo zdanie: „zawsze tak siadał”.
Czasem tak, ale warto zapytać: od kiedy dokładnie? Bo takie ułożenie ciała to zwykle nie przyzwyczajenie, tylko sposób, w jaki organizm psa odciąża bolesny staw albo odcinek kręgosłupa.
5. Większa drażliwość przy dotyku, myciu, czesaniu
To bywa najtrudniejsze do zaakceptowania, bo łatwo odczytać to jako pogorszenie charakteru. Pies, który wcześniej spokojnie znosił kąpiel czy czesanie, nagle warczy, odsuwa się, unika dotyku w okolicy bioder, łap czy grzbietu.
Często następstwem takich zachowań jest konsultacja behawioralna i szczerze, to naprawdę dobry trop. Jednak warto pamiętać, że każdy behawiorysta zwierząt wyśle najpierw pacjenta na diagnostykę. Starsze psy nie stają się nagle bardziej nerwowe bez powodu. Jeśli zmiana jest nagła albo narasta z czasem, prawie zawsze warto sprawdzić, czy nie stoi za nią ból, a nie charakter.
Dlaczego objawy bólu u psa są tak często bagatelizowane?
Starzenia się nie da się zatrzymać, i nie taki jest cel ani mój, ani żadnego właściciela. Ból natomiast to coś, na co można zareagować. Odpowiednia diagnostyka, fizjoterapia, czasem leczenie farmakologiczne czy zmiana warunków w domu potrafią naprawdę poprawić komfort życia psa, niezależnie od tego, ile ma lat.
Problem w tym, że psy nie okazują bólu tak jak my. Nie kulą się, nie płaczą. Po cichu ograniczają swoje życie, jeden mały gest na raz, aż w końcu ktoś powie „on już taki jest, jest stary” i zamknie temat, zanim się w ogóle otworzył.
I tu jest chyba najtrudniejsza część mojej pracy. Bardzo rzadko widzę psa, który przychodzi do mnie za wcześnie. Prawie zawsze jest już jakiś etap kompensacji za sobą, np. mięśnie, które przejęły pracę bolesnego stawu, są przeciążone i same zaczynają boleć. Kręgosłup, który latami układał się asymetrycznie, ma już swoje utrwalone napięcia. Im dłużej czekamy, tym więcej trzeba potem odkręcać i tym dłużej to trwa. Wcześnie złapany problem to czasem kilka sesji fizjoterapii i drobna zmiana nawyków w domu. Złapany po roku czy dwóch to już praca na wiele miesięcy, czasem z gorszym rokowaniem, niż gdyby ktoś zareagował od razu.
Jak pomóc psu, który może odczuwać ból?
Jeśli w swoim psie rozpoznajesz choć dwa z powyższych punktów, to dobry moment na konsultację z lekarzem weterynarii, a jeśli będzie potrzeba to także z zoofizjoterapeutą. Im wcześniej, tym więcej można zrobić.
Znacznie więcej, niż gdy pies przestanie już chodzić po schodach albo zacznie wyraźnie kuleć. To nie jest pytanie o to, ile pies ma lat. To pytanie o to, jak czuje się w swoim ciele. I zawsze warto poszukać na nie odpowiedzi - nawet jeśli „zawsze tak siadał”.
O autorce
Faustyna Goździk-Rakowska - technik weterynarii z pięcioletnim doświadczeniem, zdobytym zarówno w pogotowiu nocnym, jak i w przychodniach dziennych. Na co dzień prowadzi wizyty domowe – pomaga właścicielom kontynuować leczenie zalecone przez lekarza (kroplówki, iniekcje, podawanie leków) oraz zajmuje się zoofizjoterapią, dzięki czemu zwierzęta mogą wracać do formy we własnym, znanym otoczeniu. Studentka ostatniego roku zoofizjoterapii – wiedzę weterynaryjną łączy z rehabilitacją, patrząc na zwierzę całościowo, nie tylko przez pryzmat diagnozy.

