Jedno z największych badań nad kotami i astmą
Badanie przeprowadzono w Szwecji, wykorzystując krajowe rejestry medyczne oraz dane systemu opieki zdrowotnej. Dzięki temu naukowcy mogli przeanalizować rzeczywisty przebieg choroby u dzieci w warunkach codziennej praktyki klinicznej, zamiast opierać się wyłącznie na ankietach czy deklaracjach rodziców.
W analizie uwzględniono ponad 30 tysięcy dzieci w wieku od 4 do 17 lat, u których rozpoznano astmę i alergie. Kluczowe pytanie nie dotyczyło tego, czy koty mogą wywołać chorobę, lecz czy ich obecność w domu wpływa na jej nasilenie u dzieci, które już chorują.
Badacze przyglądali się m.in. liczbie zaostrzeń astmy, kontroli objawów, konieczności stosowania leków oraz parametrom funkcji płuc.
Wyniki, które nie potwierdzają prostego schematu
Wyniki okazały się zaskakująco spójne. Różnice między dziećmi mieszkającymi z kotami a tymi, które nie miały z nimi kontaktu, były minimalne i nieistotne klinicznie.
Częstość zaostrzeń astmy była bardzo podobna w obu grupach, podobnie jak kontrola choroby i wyniki badań czynnościowych płuc. W praktyce oznacza to, że sama obecność kota w domu nie wiązała się z pogorszeniem przebiegu astmy u dzieci.
Co istotne, nie wykazano również wpływu takich czynników jak liczba kotów w gospodarstwie domowym, ich wiek czy płeć.
Skąd wziął się mit o „szkodliwości” kotów?
Źródłem tego przekonania jest przede wszystkim fakt, że koty produkują silny alergen — białko Fel d 1 — które łatwo rozprzestrzenia się w otoczeniu i może utrzymywać się w pomieszczeniach przez długi czas.
U osób uczulonych kontakt z tym alergenem rzeczywiście może wywoływać objawy, takie jak katar, kaszel czy duszność, a w niektórych przypadkach także nasilenie astmy.
Jednak, jak pokazują nowsze dane, sama obecność alergenu nie przekłada się automatycznie na cięższy przebieg choroby u wszystkich dzieci. Znaczenie mają przede wszystkim indywidualne predyspozycje organizmu oraz stopień uczulenia.
Alergeny kota są obecne także poza domem ze zwierzęciem
Ciekawym wnioskiem, który pojawia się w analizach naukowych, jest fakt, że alergeny kota nie występują wyłącznie w domach, w których mieszkają zwierzęta.
Mogą być obecne również w szkołach, przedszkolach, środkach transportu publicznego czy mieszkaniach bez kotów. Oznacza to, że kontakt z nimi jest w praktyce znacznie bardziej powszechny, niż mogłoby się wydawać.
To jeden z powodów, dla których trudno jednoznacznie powiązać sam fakt posiadania kota z nasileniem astmy w dużych populacjach dzieci.
Ważne zastrzeżenie: brak wpływu nie oznacza braku reakcji
Choć wyniki badania są uspokajające w skali całych populacji, nie oznacza to, że koty są obojętne dla każdego dziecka.
U dzieci uczulonych na alergeny kota nadal mogą występować objawy alergiczne, a w niektórych przypadkach także zaostrzenia astmy. Dlatego każda sytuacja powinna być oceniana indywidualnie, najlepiej po konsultacji z lekarzem.
Co to oznacza dla rodziców?
Najbardziej praktyczny wniosek z badania jest wyważony i pozbawiony skrajności. Nie ma dowodów na to, że obecność kota w domu automatycznie pogarsza przebieg astmy u dzieci.
Oznacza to, że decyzji o rezygnacji ze zwierzęcia nie trzeba podejmować wyłącznie na podstawie ogólnych obaw czy utrwalonych mitów. Jednocześnie w przypadku pojawienia się objawów alergicznych kluczowe pozostają diagnostyka i indywidualne podejście.
Zamiast prostych odpowiedzi – bardziej złożony obraz
Nowe badania nie „uniewinniają” ani nie „oskarżają” kotów. Pokazują raczej, że relacja między zwierzętami domowymi a chorobami układu oddechowego u dzieci jest znacznie bardziej złożona, niż sugerują popularne uproszczenia.
W praktyce oznacza to jedno: w astmie dziecięcej nie ma jednego dominującego czynnika decydującego o przebiegu choroby, a obecność kota w domu – choć często budzi emocje – nie musi być tym najważniejszym.
Źródło:
Frontiers in Allergy (2026): „Cat exposure does not worsen existing pediatric allergic asthma” https://www.frontiersin.org/news/2026/06/10/frontiers-allergy-cat-exposure-does-not-worsen-existing-pediatric-allergic-asthma

