Dlaczego Doda poruszyła temat schronisk?
Wizyta artystki w bytomskim schronisku nie była przypadkiem ani jednorazowym gestem. Po ujawnieniu nieprawidłowości na wielu poziomach funkcjonowania placówki Doda postanowiła zareagować. Najpierw wysłała do schroniska dary, które jak później okazało się podczas jej wizyty, że wciąż nie zostały nawet rozpakowane.
Podczas pobytu w schronisku powiedziała głośno to, co wielu z nas dostrzega, ale rzadko kiedy na to reaguje. Jej relacja opublikowana w mediach społecznościowych bardzo szybko obiegła internet i uruchomiła w całej Polsce falę działań pomocowych, o których wiele schronisk mogło dotąd jedynie marzyć. Doda w ostatnim wywiadzie dla Polsat News wyraźnie podkreśliła, że:
nie chcemy obarczać odpowiedzialnością i hejtować wszystkich schronisk, bo jest grono wspaniałych miejsc i wspaniałych wolontariuszy, którym chcę podziękować, bo są wspaniałymi ludźmi. Ale właśnie w ich imieniu również skupiamy się dzisiaj na tych pato-schroniskach.
To przykład, jak rozpoznawalność jednej osoby może uruchomić społeczną wrażliwość na ogromną skalę. Jednocześnie sami pracownicy schroniska zwracają uwagę, że oprócz spontanicznych odruchów serca równie ważna jest pomoc przemyślana i dopasowana do realnych potrzeb konkretnej placówki.
Jakie formy pomocy są najbardziej odpowiedzialne dla schronisk?
Największym błędem jest działanie pod wpływem chwili bez wcześniejszego kontaktu ze schroniskiem. Każda placówka ma inne potrzeby, inne możliwości magazynowe i inne procedury. Odpowiedzialna pomoc to taka, która realnie odciąża personel i poprawia komfort zwierząt, a nie dokłada pracy logistycznej. Najczęściej najbardziej potrzebne są:
- konkretne rodzaje karmy wskazane przez schronisko,
- ocieplane budy w sezonie zimowym oraz legowiska czy ubrania,
- wsparcie finansowe na leczenie i zabiegi,
- wolontariat po wcześniejszym przeszkoleniu,
- adopcje przemyślane, a nie impulsywne,
- promocja zwierząt do adopcji w mediach społecznościowych.
Takie działania są dla schronisk znacznie cenniejsze niż przypadkowe dary czy wizyty bez zapowiedzi.
Jak zwykły mieszkaniec może realnie wpływać na działanie schroniska?
Nie trzeba być celebrytą, by wywołać efekt podobny do „efektu Dody”. Każda osoba może stać się ambasadorem zwierząt w swoim otoczeniu. Udostępnianie postów adopcyjnych, rozmowa ze znajomymi o odpowiedzialnej adopcji, organizacja zbiórki w pracy lub szkole, to właśnie tedziałania, które realnie zwiększają szanse psów i kotów na dom.
Schroniska często podkreślają, że promocja ich podopiecznych jest równie cenna, jak dary rzeczowe. Im więcej osób zobaczy konkretne zwierzę, tym większa szansa, że ktoś zdecyduje się na adopcję. A nie ukrywajmy, schroniska w Polsce są wypełnione po brzegi zwierzętami, które czekają na własne cztery kąty.
Pomoc chwilowa czy długofalowa? Co naprawdę zmienia los zwierząt?
Nagłe zainteresowanie schroniskami to ogromna szansa, ale tylko wtedy, gdy zostanie właściwie wykorzystana. Jednorazowe zbiórki, spontaniczne wizyty czy krótkotrwały medialny rozgłos poprawiają sytuację na moment. To jednak nie rozwiązuje podstawowego problemu, z którym schroniska mierzą się każdego dnia: braku stabilności.
Dlatego tak ważne jest, aby tym tematem zainteresowali się radni i osoby decydujące o lokalnych budżetach. Schroniska nie mogą funkcjonować wyłącznie w oparciu o emocjonalne zrywy społeczne. Potrzebują przewidywalnego wsparcia, stałego finansowania i systemowych rozwiązań, które pozwolą im planować działania z wyprzedzeniem.
Jednocześnie dzięki takiemu finansowaniu, schroniska będą pod większym nadzorem, dzięki czemu uda się uniknąć powtórki z bytomskiego schroniska, gdzie zwierzęta żyły w dramatycznych warunkach, a także dochodziło do bezpodstawnych eutanazji na zwierzętach.
Odpowiedzialne wsparcie nie polega na reagowaniu wtedy, gdy zrobi się głośno, ale na tworzeniu warunków, w których zwierzęta mają zapewnioną opiekę niezależnie od chwilowej uwagi mediów.
Źródło: https://www.polsatnews.pl/wideo/dorota-doda-rabczewska-o-patologiach-w-schroniskach-dla-zwierzat-skala-procederu-poraza_6857026/

