Obecność dzikich zwierząt w pobliżu ludzkich zabudowań zawsze budzi emocje, ale tym razem zgłoszenie, które wpłynęło do myślenickiej policji, było wyjątkowo nietypowe. Zamiast sarny czy lisa, na nocną przechadzkę po Krzywaczce (woj. małopolskie) wybrał się jeżozwierz.
Egzotyczny gość na osiedlu
W niedzielę (31 maja) około godziny 22:00 oficer dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Myślenicach odebrał niecodzienny telefon. Zaniepokojeni mieszkańcy informowali o dużym, kolczastym zwierzęciu, które kręci się w pobliżu domów. Sytuacja budziła spory niepokój, szczególnie wśród dzieci.
Wysłany na miejsce patrol szybko potwierdził zgłoszenie – jeżozwierz faktycznie spacerował po okolicy. Funkcjonariusze zabezpieczyli teren, dbając zarówno o bezpieczeństwo mieszkańców, jak i samego, zdezorientowanego zwierzaka, a dyżurny natychmiast rozpoczął poszukiwania osoby zdolnej do bezpiecznego odłowienia egzotycznego ssaka.
Zaskakujący zwrot akcji
Do pomocy udało się zaangażować specjalistę – mężczyznę dysponującego odpowiednim sprzętem transportowym oraz doświadczeniem w opiece nad tego typu gatunkami. Pomimo późnej pory zgodził się on przyjechać na miejsce z profesjonalną klatką. Kiedy jednak ratownik dotarł do Krzywaczki, akcja ratunkowa przybrała zupełnie nieoczekiwany obrót.
- Po przyjeździe na miejsce wezwany mężczyzna ze zdziwieniem rozpoznał w odnalezionym zwierzęciu… swojego własnego podopiecznego. Jak się okazało, jeżozwierz prawdopodobnie przegryzł element ogrodzenia i samodzielnie wydostał się poza posesję. Całe zdarzenie zakończyło się szczęśliwie – nikomu nic się nie stało, a niesforny uciekinier bezpiecznie wrócił do swojej zagrody – relacjonują przebieg nietypowej interwencji funkcjonariusze.
Historia z Krzywaczki to doskonały dowód na to, że nawet najlepiej zabezpieczone wybiegi dla zwierząt mogą okazać się niewystarczające w starciu ze sprytem i determinacją zwierzaka, a policyjna służba potrafi zaskoczyć scenariuszami, których nie wymyśliłby żaden filmowiec.

