Dramatyczna ucieczka podczas sobotniego treningu
Amaretto to dwunastoletni koń maści skarogniadej, mierzący około 165 centymetrów w kłębie. Na co dzień jako koń reprezentacyjny bierze udział w uroczystych przejazdach Krakowskiego Szwadronu Ułanów im. Marszałka Józefa Piłsudskiego – formacji kultywującej od blisko 30 lat tradycje kawalerii II Rzeczypospolitej.
6 czerwca 2026 roku, około godziny 13:30, podczas treningu w rejonie mostu na ulicy Branickiej w Krakowie (na pograniczu Chałupek, Branic, Kujaw i Pleszowa), koń potknął się na nierównym terenie i zrzucił jeźdźca. Spłoszony Amaretto uciekł w nieznanym kierunku, oddalając się od miejsca zdarzenia w pełnym rynsztunku – z siodłem, kawaleryjskim ogłowiem i czaprakiem.
Od tego momentu rozpoczęła się jedna z najdłuższych akcji poszukiwawczych zaginionego zwierzęcia w regionie.
Dwa miesiące poszukiwań i podejrzenie kradzieży
Ułani przeszukiwali okolicę pieszo, na rowerach, samochodami, a nawet przy pomocy drona – tę część akcji prowadził pan Damian Lipka. Do poszukiwań włączył się również pan Jurek Głąb oraz dziesiątki mieszkańców Małopolski, którzy odpowiedzieli na apele publikowane w mediach społecznościowych.
Sprawa szybko zyskała ogólnopolski rozgłos. Jako pierwsi nagłośnili ją dziennikarze RMF FM, a ekipa TVP Reporterzy przygotowała osobny materiał poświęcony poszukiwaniom konia. Mimo to przez wiele tygodni nie pojawiał się żaden trop.
Brak jakichkolwiek śladów sprawił, że ułani zaczęli podejrzewać, iż zwierzę mogło zostać przywłaszczone przez osoby trzecie. W związku z tymi obawami:
- 18 czerwca Komenda Miejska Policji w Krakowie potwierdziła, że Komisariat Policji VIII prowadzi czynności w sprawie możliwego przywłaszczenia konia,
- postępowanie dotyczyło czynu z art. 284 § 1 Kodeksu karnego,
- 5 sierpnia, dzień przed odnalezieniem Amaretta, Komisariat Policji VIII wydał postanowienie o umorzeniu dochodzenia wobec braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa, co zatwierdziła Prokuratura Rejonowa Kraków Nowa Huta.
Warto podkreślić, że do dziś nie ustalono, co dokładnie działo się z koniem przez te dwa miesiące – umorzenie dochodzenia oznacza brak dowodów na przestępstwo, a nie potwierdzenie konkretnej wersji wydarzeń.
Przełom: fotopułapka i szczęśliwe odnalezienie
Punkt zwrotny nastąpił na początku sierpnia, w okolicach Sułkowic – miejscowości położonej około 30 kilometrów na południe od Krakowa. Rankiem 5 sierpnia pani Anika, prowadząca Stanicę Hucuł w Sułkowicach, poinformowała ułanów o świeżych śladach końskich odchodów w miejscu, gdzie Amaretto widziano po raz ostatni. Podjęte natychmiast poszukiwania potwierdziły – ślady były jednoznaczne i w większości bardzo świeże.
- Rankiem 5 sierpnia pani Anika ze Stanicy Hucuł w Sułkowicach otrzymała od pana Mateusza Golenia informację o świeżych śladach końskich odchodów w okolicy, gdzie Amaretto był widziany ostatni raz. Podjęte natychmiast poszukiwania potwierdziły – ślady bytności konia w tym miejscu były jednoznaczne i w znakomitej większości bardzo świeże (z tego samego dnia lub dnia poprzedniego). Samego konia jednak wtedy nie udało się odnaleźć - informuje Krakowski Szwadron Ułanów im. Józefa Piłsudskiego
Z inicjatywy pana Mateusza Golenia w miejscu z największą liczbą śladów zamontowano fotopułapkę, a na ziemi zostawiono siano i marchew, licząc na to, że głodny koń się tam pojawi.
Strategia się sprawdziła.
- 6 sierpnia przed godziną 4:00 nad ranem fotopułapka po raz pierwszy zarejestrowała Amaretta. Koń miał na sobie siodło, ale nie miał ogłowia. Po godzinie 5:00 niedaleko tego miejsca grupa ułanów podjęła poszukiwania. Po kilkudziesięciu minutach zakończyły się one szczęśliwym odnalezieniem naszego wierzchowca.
Jak Amaretto zniósł dwa miesiące na wolności?
Po zdjęciu mocno zabrudzonego i uszkodzonego siodła okazało się, że mimo znaczącego wychudzenia koń nie ma żadnych ran ani obrażeń skórnych. Nie odczuwa bólu, nie ma odparzeń ani objawów zapoprężenia (ostrego stanu zapalnego kopyt, groźnego zwłaszcza po nagłej zmianie diety u wygłodzonych zwierząt). Zachowywał się przy tym zupełnie normalnie – ochoczo wszedł do koniowozu i z wyraźną radością wrócił do swojej stajni.
Ułani podkreślają, że teraz najważniejszy jest spokój – Amaretto czeka okres dłuższej rekonwalescencji, stopniowego zwiększania dawek pokarmowych pod kontrolą weterynarza i powrotu do pełni sił.
Podziękowania dla całej społeczności
Krakowski Szwadron Ułanów szczególnie podziękował:
- pani Anice ze Stanicy Hucuł w Sułkowicach – za czujność i zgłoszenie tropu,
- panu Mateuszowi Goleniowi – za pomysł z fotopułapką i przynętą,
- panu Jurkowi Głębiowi – za wspólne poszukiwania w terenie,
- panu Damianowi Lipce – za prowadzenie poszukiwań przy użyciu drona,
- dziennikarzom RMF FM i ekipie TVP Reporterzy – za nagłośnienie sprawy w skali ogólnopolskiej,
- wszystkim mieszkańcom, którzy udostępniali apele, przeczesywali teren i wspierali akcję.
Kim są krakowscy ułani i kim jest Amaretto dla Szwadronu
Krakowski Szwadron Ułanów im. Marszałka Józefa Piłsudskiego to formacja patriotyczno-rekonstrukcyjna, działająca od blisko trzech dekad i licząca kilkunastu ułanów – tyle samo, ile koni w stajni. To właśnie ta grupa co roku towarzyszy krakowianom podczas najważniejszych rocznic państwowych, takich jak 3 maja czy 11 listopada, przejeżdżając ulicami miasta w mundurach nawiązujących do kawalerii II Rzeczypospolitej. Dla członków Szwadronu każdy koń jest nie tylko partnerem podczas defilad, ale i pełnoprawnym członkiem „rodziny" – stąd tak wielka determinacja w poszukiwaniach Amaretta i tak duża ulga po jego odnalezieniu.
Nie bez znaczenia jest też miejsce, w którym ostatecznie natrafiono na trop konia. Stanica Hucuł w Sułkowicach zajmuje się hodowlą i jazdą na koniach huculskich – rasy znanej z wytrzymałości i przystosowania do trudnych, górskich warunków. To właśnie doświadczenie osób pracujących na co dzień z końmi pozwoliło szybko i trafnie odczytać świeże ślady pozostawione przez zwierzę.
Co historia Amaretta mówi o poszukiwaniach zaginionych zwierząt
Ten przypadek pokazuje, jak wiele może zdziałać współpraca lokalnej społeczności, nowoczesnych narzędzi (fotopułapek) i cierpliwości. Osoby, które w przyszłości natkną się na zaginione lub błąkające się zwierzę gospodarskie, powinny pamiętać o kilku zasadach:
- nie podchodzić do spłoszonego zwierzęcia zbyt blisko ani nie próbować go łapać na własną rękę,
- zaobserwować i zapamiętać dokładne miejsce oraz kierunek, w którym oddaliło się zwierzę,
- jak najszybciej powiadomić właściciela (jeśli jest znany), lokalną policję lub straż miejską,
- rozważyć pozostawienie w okolicy jedzenia i, jeśli to możliwe, fotopułapki – tak jak zrobili to mieszkańcy Sułkowic.
Historia Amaretta zakończyła się happy endem, ale przypomina też, że zaginięcie dużego zwierzęcia gospodarskiego to sprawa poważna – wymagająca zaangażowania służb, mediów i całej okolicy.
Źródła
Krakowski Szwadron Ułanów im. Marszałka Józefa Piłsudskiego, komunikat własny (Facebook), 6–7 sierpnia 2026.
Gazeta Krakowska, Szczęśliwe zakończenie poszukiwań. Koń krakowskich ułanów został odnaleziony, 7 sierpnia 2026, autor: Piotr Tymczak.
Gazeta Krakowska, Gdzie jesteś, Amaretto? Koń krakowskich ułanów zniknął bez śladu podczas treningu ponad 10 dni temu, 18 czerwca 2026, autor: Małgorzata Mrowiec.
Niezalezna.pl, Szczęśliwe zakończenie poszukiwań. Ułani odnaleźli swojego konia po dwóch miesiącach, 7 sierpnia 2026.
wPolityce.pl, Koń zrzucił jeźdźca i uciekł. Ułani proszą o pomoc!, 7 czerwca 2026.
Cowkrakowie.pl, Zaginiony koń Amaretto odnaleziony. Krakowski Szwadron Ułanów wydał komunikat, sierpień 2026.

