Emocjonalny rollercoaster po stracie pupila – co czujemy i dlaczego?
Zwierzaki.info: Strata zwierzaka bywa bardzo bolesna – jakie emocje najczęściej towarzyszą żałobie po zwierzęciu i czy wszystkie są normalne?
Joanna Szelerska: To jest emocjonalny rollercoaster i trzeba to sobie jasno powiedzieć. W gabinecie najczęściej widzę u pacjentów nie tylko ogromny smutek czy pustkę, ale przede wszystkim poczucie winy. To jest ten moment, kiedy w głowie opiekuna pojawia się natrętne: „A może mogłem zrobić coś więcej?”, „Czy nie pojechałem do weterynarza za późno?”.
Często pojawia się też złość – na chorobę, na lekarza, a nawet na samego zwierzaka, że nas zostawił. I tak, każda z tych emocji jest normalna. Nawet jeśli ktoś czuje ulgę, bo opieka nad chorym psem była wyczerpująca – to też jest ludzkie i nie świadczy o braku miłości. W żałobie nie ma „złych” uczuć, są tylko te trudne, które musimy przeżyć.
„To tylko zwierzę”? Dlaczego ta żałoba boli tak samo mocno
Wiele osób mówi, że „to tylko zwierzę", a inni odczuwają głęboką stratę. Czy żałoba po zwierzęciu różni się od żałoby po człowieku?
Dla naszego mózgu i serca to praktycznie żadna różnica. Ból bierze się z zerwania więzi, a ta ze zwierzęciem jest często jedną z najczystszych, najbardziej bezwarunkowych relacji, jakie mamy w życiu. Zwierzę nie ocenia, jest zawsze przy nas.
Najtrudniejsza różnica leży w tym, co dzieje się na zewnątrz. Kiedy umiera człowiek, mamy pogrzeb, kondolencje, społeczne przyzwolenie na płacz. Kiedy odchodzi pies czy kot, świat często tego nie zauważa, a otoczenie bywa okrutne, rzucając hasła w stylu „kupisz sobie nowego”.
To sprawia, że żałoba po zwierzęciu bywa często bardziej samotna i izolująca, bo boimy się niezrozumienia czy wyśmiania.
Jak przejść przez żałobę po zwierzaku? Rytuały i codzienne strategie
Jak sobie radzić ze smutkiem po utracie pupila? Czy są jakieś sprawdzone sposoby, które pomagają przejść przez żałobę?
Nie ma jednej recepty, ale najważniejsze to dać sobie prawo do bycia „w rozsypce”. Nie udawajmy przed sobą, że nic się nie stało. Z mojego doświadczenia bardzo pomagają rytuały. Nasz umysł lubi domykać sprawy. Może to być zrobienie albumu ze zdjęciami, posadzenie krzewu w ogrodzie czy napisanie listu do pupila, w którym dziękujemy mu za wspólne lata.
Ważne jest też, by na chwilę zmienić domowe nawyki. Jeśli poranny spacer był świętością i teraz ta pora dnia boli najbardziej – zmieńmy trasę albo godzinę wstawania. Chodzi o to, by nie torturować się widokiem „pustego miejsca”, dopóki rana jest świeża.
Jak rozmawiać o śmierci zwierzęcia z dziećmi i bliskimi?
Czy i jak warto rozmawiać o stracie z domownikami, dziećmi lub przyjaciółmi?
Zdecydowanie rozmawiać i to szczerze. Dzieci są mądrzejsze niż nam się wydaje i wyczuwają fałsz. Unikam mówienia o „zasypianiu” czy „wyjeździe”, bo to budzi w dzieciach lęk. Mówmy wprost: serduszko przestało bić, ciało przestało działać. Wspólne płakanie nie jest oznaką słabości rodzica, ale lekcją empatii.
Pokażmy domownikom, że smutek jest okej. Warto też ustalić wspólnie, co robimy z rzeczami po zwierzaku. Dla jednej osoby widok smyczy w przedpokoju będzie kojący, dla innej nie do zniesienia. Szanujmy te różnice w przeżywaniu, bo każdy z nas ma inne tempo godzenia się ze stratą.
Nowy zwierzak po stracie – kiedy to dobry moment?
Niektórzy mają ochotę szybko „zastąpić" zwierzaka innym, inni potrzebują więcej czasu. Jak rozpoznać, co jest zdrowe w przeżywaniu żałoby?
Zawsze powtarzam: nowy zwierzak nie może być plastrem na ranę po poprzednim. Jeśli szukamy psa, który wygląda identycznie i oczekujemy, że będzie miał ten sam charakter – to znak, że jeszcze nie jesteśmy gotowi. To byłoby krzywdzące dla nowego domownika, który ma prawo być sobą, a nie cieniem poprzednika.
Zdrowy moment jest wtedy, gdy czujemy, że w sercu zrobiło się miejsce na nową relację, a nie tylko dziura do zatkania. Pamięć o zmarłym przyjacielu zostaje z nami na zawsze, ale my jesteśmy gotowi pokochać kogoś nowego za to, jaki jest, a nie za to, kogo nam przypomina.
Najczęstsze błędy w żałobie po zwierzęciu i jak ich uniknąć
Jakie są najczęstsze pułapki lub błędy, które ludzie popełniają podczas żałoby po zwierzęciu, i jak ich unikać?
Największym wrogiem jest wstyd. Widuję dorosłych, twardo stąpających po ziemi ludzi – prezesów, prawników, lekarzy – którzy w gabinecie przepraszają mnie za to, że płaczą po kocie. To blokowanie emocji jest niebezpieczne, bo one i tak znajdą ujście, często w chorobach psychosomatycznych.
Błędem jest też zbyt szybkie sprzątanie po zwierzaku pod wpływem impulsu, żeby „usunąć ból z oczu”. Często potem tego żałujemy, bo brakuje nam fizycznej pamiątki. Ale w drugą stronę też nie jest dobrze – robienie z domu muzeum, gdzie nic nie można ruszyć, zatrzymuje nas w przeszłości.
Najważniejsze to nie izolować się i szukać ludzi, którzy rozumieją, co czujemy – choćby na grupach dla miłośników zwierząt.
Dziękuję za rozmowę!

Joanna Szelerska – psycholog, w trakcie szkolenia psychoterapeutycznego w nurcie Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach (TSR). Pracuje z dziećmi od 6. roku życia, młodzieżą, osobami dorosłymi oraz rodzinami, łącząc podejście krótkoterminowe z psychoedukacją i treningiem konkretnych umiejętności. W swojej praktyce integruje TSR z elementami terapii poznawczo-behawioralnej (CBT) i terapii akceptacji i zaangażowania (ACT), kładąc nacisk na prosty język, poczucie bezpieczeństwa oraz realny, mierzalny postęp. Towarzyszy pacjentom w kryzysach, żałobie i życiowych zmianach, pomagając odzyskać wpływ, regulować emocje i budować wspierające nawyki. Przyjmuje stacjonarnie oraz online w Poradni Zdrowia Psychicznego Psychoklinika.

