Spacer, który uratował życie
Do zdarzenia doszło podczas zwykłego spaceru z psem. Zwierzę nagle zaczęło szczekać, przyciągając uwagę właścicielki. Na polach w Gorzyczkach (gm. Gorzyce, woj. śląskie) kobieta zobaczyła sowę leżącą nieruchomo na ziemi – ptak nie był w stanie odlecieć.
- Na początku myślałam, że ptak jest martwy, ale gdy podeszłam bliżej, zobaczyłam, że żyje. Leżał nieruchomo i wyglądał na skrajnie wyczerpanego. Wiedziałam, że sama nie mogę mu pomóc – relacjonuje kobieta, która podzieliła się z nami swoją historią.
Spacerowiczka zabezpieczyła sowę i zadzwoniła do Leśnego Pogotowia. Pracownik ośrodka dotarł na miejsce około godzinę po zgłoszeniu i przewiózł ptaka do Mikołowa.
Rzadka sowa błotna w Polsce południowej
Znaleziony ptak to sowa błotna, gatunek rzadko spotykany w Polsce, zwłaszcza na południu kraju.
- Sowa błotna gniazduje głównie na północy Polski. Na Śląsku jest widywana sporadycznie, dlatego każde takie zgłoszenie jest dla nas wyjątkowe – mówi Jacek Wąsiński z Leśnego Pogotowia.
Ptak przebywa obecnie w ośrodku i wymaga intensywnej opieki.
- Sowa ma uszkodzone więzadło w skrzydle. Jest osłabiona, nie je samodzielnie i musimy ją dokarmiać. Trudno powiedzieć, co dokładnie się stało - mogła uderzyć w przeszkodę, ale przyczyn urazu mogło być znacznie więcej – dodaje Wąsiński.
Zima to lawina potrzebujących zwierząt
Jak podkreśla właściciel Leśnego Pogotowia, styczeń okazał się wyjątkowo trudnym miesiącem.
- Prawdziwa zima zrobiła swoje. Mróz, śnieg i trudne warunki sprawiły, że trafia do nas ogromna liczba zwierząt. Tylko do tej pory przyjęliśmy już 126 pacjentów, a miesiąc jeszcze się nie skończył – mówi Wąsiński.
Do ośrodka trafiają głównie ptaki, sarny i zwierzęta powypadkowe. Są to często zwierzęta skrajnie osłabione, wychudzone, z poważnymi obrażeniami.
- Mamy bardzo dużo saren, ptaków postrzelonych, przemarzniętych sów, perkozów, kormoranów, a nawet młode gołębie wyrzucone do śmietników. Niestety, nie wszystkim da się pomóc, ale wiele z nich po rehabilitacji wraca na wolność – dodaje Wąsiński.
Jak postępować, gdy znajdziemy ranne zwierzę?
Leśne Pogotowie przypomina, że w takich sytuacjach najważniejsze jest bezpieczeństwo – zarówno zwierzęcia, jak i człowieka.
- Nigdy nie wiemy, jak ranne zwierzę zareaguje. Może być oszołomione, agresywne albo sprawiać wrażenie oswojonego. Ma ostre pazury i dziób, może zrobić krzywdę – ostrzega Wąsiński.
Eksperci radzą:
- zapewnić zwierzęciu ciszę i spokój,
- nie robić zdjęć ani nie przyciągać gapiów,
- w miarę możliwości odizolować je w bezpiecznym miejscu,
- skontaktować się z ośrodkiem rehabilitacji dzikich zwierząt, urzędem gminy, strażą miejską lub pod numerem 112.
W przypadku kolizji drogowej z udziałem dzikiego zwierzęcia należy zabezpieczyć miejsce zdarzenia i nie usuwać samodzielnie dużych zwierząt, takich jak sarna czy dzik. Oddalenie się z miejsca wypadku jest przestępstwem.
- Osoba zgłaszająca nie ponosi żadnych kosztów. Służby mają obowiązek pomóc zwierzęciu. Warto też zapytać, gdzie trafi ranne zwierzę i czy otrzyma fachową opiekę – podkreśla Jacek Wąsiński.

