Walka z czasem w trudnych warunkach
Początkowo sytuacja była niejasna. Z daleka nie było wiadomo, czy to bocian, czy może żuraw. Gdy dotarli do zwierzęcia, okazało się, że wydobycie go z grząskiego mułu wymaga nie lada wysiłku. Akcja była niezwykle pracochłonna i mozolna – teren stawu okazał się skrajnie nieprzyjazny dla ratujących, ale determinacja właściciela ośrodka Pawła Zyguły, była silniejsza niż przeciwności losu.
W trakcie wydobywania ptaka z błota, jeden z ratujących z troską skomentował:
- Święty polski ptak. Teraz trzeba go dokładnie umyć
Nikt jednak nie spodziewał się, że to, co uznali za klasycznego białego bociana, okaże się jednym z najcenniejszych skarbów naszej fauny.
Wielkie zaskoczenie: to rzadki gość
Po oczyszczeniu ptaka z mułu, emocje sięgnęły zenitu. Okazało się bowiem, że uratowany osobnik to bocian czarny (Ciconia nigra) – gatunek niezwykle rzadki, płochliwy i objęty ścisłą ochroną, którego spotkanie w naturze jest marzeniem niejednego ornitologa.
Radość z udanego ratunku szybko została przyćmiona przez dalsze diagnozy. Ptak trafił pod opiekę specjalistów z Fundacji Rehabilitacji Dzikich Zwierząt „Dzika Ostoja”, gdzie zajął się nim Michał Kujawski.
Śmiertelne zagrożenie: nie tylko muł
Badania weterynaryjne wykazały, że bocian był w niebezpieczeństwie nie tylko z powodu uwięzienia w stawie. W jego dziobie i przełyku wykryto śmiertelnie niebezpieczne pasożyty – przywry, które uniemożliwiały mu normalne funkcjonowanie i żerowanie. Dzięki błyskawicznej reakcji mieszkańców Przybkówka oraz fachowej pomocy specjalistów z Dzikiej Ostoi, bocian czarny ma szansę na powrót do zdrowia. Obecnie ptak przebywa na kwarantannie, gdzie pod okiem ekspertów dochodzi do siebie. Jego historia to piękny dowód na to, jak ogromne znaczenie ma wrażliwość na cierpienie dzikich zwierząt.

