Nietypowa interwencja na ulicy Uniwersyteckiej
Do zdarzenia doszło 8 lipca 2026 roku, tuż przed godziną 11.00. Funkcjonariusze z I Komisariatu Policji w Łodzi patrolowali okolicę, gdy przejeżdżając ulicą Uniwersytecką zauważyli na środku jezdni coś, co z daleka mogło przypominać zgubiony przedmiot. Z bliska okazało się, że to żywe, przerażone pisklę pustułki – młody ptak drapieżny, który najprawdopodobniej wypadł z gniazda lub nie poradził sobie podczas pierwszych prób latania.
- Tuż przed godziną 11.00 przejeżdżając ulicą Uniwersytecką zauważyli leżące na środku jezdni pisklę. Młody ptak był bardzo wystraszony. Funkcjonariusze natychmiast zatrzymali radiowóz i zaopiekowali się podlotkiem. Jeden z policjantów podniósł go i razem ze współpatrolowcem stworzyli maleństwu bezpieczne tymczasowe schronienie – informuje podkom. Kamila Sowińska
Policjanci nie zastanawiali się ani chwili. Natychmiast zatrzymali radiowóz, zabezpieczając jednocześnie miejsce zdarzenia przed nadjeżdżającymi samochodami. Jeden z funkcjonariuszy ostrożnie podniósł wystraszonego podlotka, a razem ze współpatrolowcem stworzyli maleństwu bezpieczne, tymczasowe schronienie. O całej sytuacji poinformowali dyżurnego śródmiejskiego komisariatu.
Pisklę pustułki trafiło pod fachową opiekę
Sama pomoc na miejscu to jednak nie wszystko. Młody, dziki ptak – zwłaszcza drapieżny – wymaga specjalistycznej opieki, której nie zapewni mu ani komisariat, ani prywatny dom. Dlatego funkcjonariusze przetransportowali pisklę pustułki do Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt, gdzie maluch pozostał pod troskliwą i fachową opieką specjalistów.
Wieści z ośrodka są bardzo dobre. Jak się okazało, młoda pustułka jest w dobrej kondycji – nie stwierdzono poważnych urazów ani obrażeń. Oznacza to, że już niedługo ptak będzie mógł wrócić do swojego naturalnego środowiska i rozpocząć samodzielne życie na wolności. To najlepsze możliwe zakończenie tej historii.
Pustułka zwyczajna – miejski sokół pod ochroną
Pustułka zwyczajna (Falco tinnunculus) to niewielki ptak drapieżny z rodziny sokołowatych, który – co może zaskakiwać – coraz częściej wybiera życie w miastach. Warto wiedzieć o niej kilka rzeczy:
- Jest objęta ścisłą ochroną gatunkową w Polsce – nie wolno jej płoszyć, chwytać ani niszczyć jej gniazd.
- Uwielbia miejskie „skały" – gniazduje na wieżach kościołów, wysokich blokach, kominach i gzymsach budynków, które przypominają jej naturalne, skalne siedliska.
- To mistrzyni zawisania w powietrzu – potrafi „stać" w miejscu, trzepocząc skrzydłami, wypatrując zdobyczy. To jej znak rozpoznawczy.
- Jest sprzymierzeńcem człowieka – poluje głównie na gryzonie i duże owady, naturalnie ograniczając ich populację w miastach.
Obecność pustułek w Łodzi i innych polskich miastach to dobry znak – świadczy o tym, że miejski ekosystem wciąż potrafi zapewnić dzikim zwierzętom warunki do życia. Niestety, miejskie środowisko niesie też zagrożenia, a ruchliwe jezdnie to jedno z największych – szczególnie dla młodych, niedoświadczonych ptaków.
Podlotek na ziemi – kiedy naprawdę potrzebuje pomocy?
Historia z Łodzi to świetna okazja, by przypomnieć ważną zasadę: nie każdy młody ptak siedzący na ziemi potrzebuje ratunku. Latem podloty – czyli młode ptaki, które opuściły już gniazdo, ale nie potrafią jeszcze sprawnie latać – często przesiadują na trawnikach czy w krzakach, a rodzice wciąż je dokarmiają. Zabranie takiego ptaka to w praktyce „porwanie".
Interwencja jest jednak konieczna, gdy ptak:
- leży na jezdni, chodniku lub w innym miejscu bezpośredniego zagrożenia,
- jest wyraźnie ranny – ma widoczne obrażenia, krwawi, nie może się poruszać,
- jest osowiały, ma nastroszone pióra i nie reaguje na otoczenie,
- to pisklę bez piór lub w samym puchu, które wypadło z gniazda.
W przypadku łódzkiej pustułki decyzja policjantów była w stu procentach słuszna – ptak leżał na środku jezdni, gdzie groziło mu rozjechanie, a przeniesienie go na pobocze nie rozwiązałoby problemu.
Znalazłeś pisklę? Zrób to krok po kroku
Jeśli kiedykolwiek znajdziesz się w podobnej sytuacji, zachowaj spokój i działaj według prostego schematu:
- Oceń sytuację – sprawdź, czy ptak jest ranny i czy znajduje się w miejscu zagrożenia.
- Zapewnij mu spokój i ciemność – delikatnie umieść ptaka w kartonowym pudełku z otworami wentylacyjnymi, wyłożonym ręcznikiem papierowym lub miękką tkaniną.
- Nie karm i nie pój na siłę – niewłaściwy pokarm lub woda podana nieumiejętnie mogą zaszkodzić bardziej niż głód. Zostaw to specjalistom.
- Skontaktuj się z fachowcami – zadzwoń do najbliższego ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt, lecznicy weterynaryjnej współpracującej z takim ośrodkiem lub straży miejskiej. W nagłych sytuacjach – tak jak w Łodzi – pomóc może również policja.
- Nie próbuj hodować ptaka samodzielnie – dzikie ptaki chronione, w tym pustułki, nie mogą być przetrzymywane bez zezwolenia, a domowa „opieka" najczęściej kończy się dla nich źle.
Policjanci nie tylko od przestępców
Łódzka interwencja pokazuje, że praca policjanta to znacznie więcej niż ściganie sprawców przestępstw. Funkcjonariusze regularnie pomagają zwierzętom – ratują psy z rozgrzanych samochodów, zatrzymują ruch dla rodzin kaczek przechodzących przez jezdnię czy, jak tym razem, wyciągają z opresji pisklęta ptaków drapieżnych.
Każda taka historia niesie też ważne przesłanie dla nas wszystkich: dzikie zwierzęta są częścią naszych miast, a ich los często zależy od uważności i reakcji zwykłych ludzi. Wystarczy się zatrzymać – dosłownie, jak zrobili to śródmiejscy policjanci – by uratować czyjeś życie. Nawet jeśli to życie waży zaledwie kilkadziesiąt gramów i ma dopiero kilka tygodni.
Młodej pustułce życzymy szybkiego powrotu do zdrowia i wysokich lotów nad Łodzią!

