Zniszczone ambony w lasach gminy Sośnie. Seria zgłoszeń do policji
Pod koniec kwietnia funkcjonariusze z Posterunku Policji w Sośniach otrzymali pierwsze zgłoszenia dotyczące uszkodzenia ambon myśliwskich ustawionych na terenach leśnych gminy Sośnie. Początkowo chodziło o trzy obiekty, jednak już kilka dni później liczba zniszczonych konstrukcji wzrosła do jedenastu.
Wszystkie ambony należały do lokalnych kół łowieckich i znajdowały się w odległych, trudno dostępnych częściach lasu. Sposób działania sprawcy był jednak w każdym przypadku podobny.
Jak przekazują policjanci, drewniane konstrukcje nośne oraz drabiny były podcinane przy użyciu pilarki. Działania te prowadzone były w sposób ostrożny, z dala od dróg i uczęszczanych szlaków.
Straty sięgają 30 tysięcy złotych
Łączna wartość zniszczonego mienia została oszacowana na blisko 30 tysięcy złotych. Zebrany materiał dowodowy wskazywał na celowe i powtarzalne działanie.
Jak podkreśla Ewa Golińska-Jurasz z ostrowskiej policji, „wszystkie zebrane w sprawie materiały wskazywały na złośliwe działanie sprawcy”.
Zatrzymanie 32-latka. Usłyszał zarzuty
Dzięki współpracy funkcjonariuszy z Posterunku Policji w Sośniach oraz Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Ostrowie Wielkopolskim, 6 maja zatrzymano 32-letniego mieszkańca gminy Sośnie.
Mężczyzna usłyszał zarzuty z art. 288 §1 Kodeksu karnego, dotyczące uszkodzenia mienia. Przestępstwo to zagrożone jest karą od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.
Podejrzany złożył wyjaśnienia, w których tłumaczył swoje działania chęcią ochrony zwierząt.
Ambony myśliwskie a konflikt człowiek–przyroda
Sprawa z gminy Sośnie ponownie zwraca uwagę na narastające napięcia wokół gospodarki łowieckiej i ochrony przyrody. Ambony myśliwskie, wykorzystywane do obserwacji i prowadzenia polowań, od lat budzą emocje wśród części mieszkańców oraz aktywistów.
Policja podkreśla jednak, że niezależnie od motywów, niszczenie mienia jest przestępstwem, za które grożą poważne konsekwencje karne.
Co dalej ze sprawą?
Postępowanie w sprawie trwa. O dalszym losie 32-latka zdecyduje sąd. Jeśli zarzuty się potwierdzą, mężczyźnie grozi kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności.

