Niecodzienny poranek na żuromińskiej komendzie
26 czerwca 2026 roku dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Żurominie odebrał zgłoszenie, które na co dzień nie trafia na biurko stróżów prawa. Mieszkańcy zauważyli krowę swobodnie przemierzającą miejskie ulice – bez właściciela, bez oznakowania i najwyraźniej bez żadnych planów na powrót do zagrody. Funkcjonariusze nie zwlekali.
Na miejsce natychmiast wyruszyli dzielnicowi, którym bez większych trudności udało się zlokalizować czworonożną uciekinierkę. Krowa – choć ewidentnie zdezorientowana nową rolą „turystki" – nie stawiała większego oporu. Szybko okazało się jednak, że zwierzę nie posiada żadnych cech identyfikacyjnych, czyli obowiązkowych kolczyków, które pozwalają jednoznacznie ustalić właściciela i historię zdrowotną bydła.
Akcja z rozmachem – dzielnicowi, drogówka i detektywistyczne śledztwo
Zabezpieczenie jednej krowy okazało się zadaniem wymagającym pełnej mobilizacji. Na miejsce zdarzenia wezwano dodatkowo policjantów ruchu drogowego, których zadaniem było pilnowanie zwierzęcia i zapewnienie bezpieczeństwa w pasie jezdni. W tym samym czasie dzielnicowi rozpoczęli lokalne „śledztwo" – szukali właściciela, który mógłby przyznać się do porannej ucieczki swojej podopiecznej.
Poszukiwania nie trwały długo. Stosunkowo szybko ustalono, że krowa należy do 73-letniego mieszkańca Żuromina. Zwierzę zostało bezpiecznie przekazane właścicielowi, kończąc tym samym swoją nieplanowaną wycieczkę po mieście.
Właściciel nie poczuł się winny. Sąd może mieć inne zdanie
I tu zaczyna się poważniejsza część tej historii. Seniorowi nie spieszyło się z przeprosinami ani przyznaniem do błędu – mężczyzna nie poczuł się odpowiedzialny za zaistniałą sytuację. Policjanci jednak podeszli do sprawy zgodnie z literą prawa i sporządzili wniosek o ukaranie do sądu.
- 73‑letni mieszkaniec Żuromina, właściciel krowy, nie poczuł się do winy za zaistniałą sytuację. W związku z tym policjanci sporządzili wobec niego wniosek o ukaranie do sądu. Zgodnie z kodeksem wykroczeń mężczyzna musi liczyć się z odpowiedzialnością za niezachowanie środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia oraz brak identyfikacji i rejestracji zwierzęcia. Dalsze decyzje w tej sprawie podejmie sąd - informują żuromińscy policjanci.
Właściciel może odpowiadać za dwa poważne naruszenia:
- Niezachowanie środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia – krowa wydostała się z zagrody i samodzielnie wyszła na miejską ulicę, co stwarza realne zagrożenie dla ruchu drogowego.
- Brak identyfikacji i rejestracji zwierzęcia – obowiązkowe kolczyki dla bydła to nie tylko formalność. To wymóg prawny wynikający z przepisów weterynaryjnych i unijnych regulacji dotyczących identyfikacji zwierząt gospodarskich.
Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie sąd.
Kolczyki dla krowy – co to takiego i dlaczego są obowiązkowe?
Wielu czytelników może się zastanawiać: czemu tak duże zamieszanie o brak kolczyków? Otóż w przypadku bydła „kolczyki" to oficjalne żółte znaczniki identyfikacyjne, które każde zwierzę powinno mieć założone na obu uszach. Numery na kolczykach są rejestrowane w krajowej bazie danych – Systemie Identyfikacji i Rejestracji Zwierząt (IRZ), prowadzonym przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR).
Brak oznakowania utrudnia:
- ustalenie właściciela w razie ucieczki lub wypadku,
- kontrolę stanu zdrowia i historii weterynaryjnej zwierzęcia,
- monitorowanie ruchu bydła, co ma kluczowe znaczenie dla zwalczania chorób zakaźnych (np. pryszczycy czy BSE).
Za brak kolczyków właścicielowi grozi nie tylko mandat, ale i poważne konsekwencje finansowe związane z utratą dopłat rolnych z Unii Europejskiej.
Krowy w miastach – to nie pierwszy taki przypadek
Choć brzmi to absurdalnie, ucieczki zwierząt gospodarskich z zagród zdarzają się w Polsce regularnie, szczególnie w mniejszych miejscowościach, gdzie hodowla bydła czy świń prowadzona jest niemal na obrzeżach zabudowy miejskiej. Policja, straż gminna i służby weterynaryjne interweniują w takich sytuacjach kilka razy w roku w różnych częściach kraju.
Każda taka ucieczka niesie ze sobą realne ryzyko:
- wypadku drogowego – zwierzę ważące kilkaset kilogramów na jezdni to śmiertelne zagrożenie dla kierowców,
- urazu zwierzęcia – krowa potrącona przez samochód rzadko wychodzi z tego bez szwanku,
- kosztów interwencji służb – każda akcja pochłania czas i zasoby policji, które mogłyby być wykorzystane inaczej.
Apel policji: odpowiedzialna opieka to nie opcja
Żuromińska policja po zakończeniu akcji wystosowała wyraźny apel do wszystkich hodowców zwierząt gospodarskich: odpowiedzialne zabezpieczenie zwierząt to nie tylko wymóg prawny, ale przede wszystkim kwestia bezpieczeństwa wszystkich uczestników ruchu drogowego. Zagrody, ogrodzenia i systemy zamknięć powinny być regularnie kontrolowane – szczególnie przed nocą i wczesnym rankiem, gdy zwierzęta są najbardziej aktywne.
Historia żuromińskiej krowy skończyła się szczęśliwie – zarówno dla niej, jak i dla mieszkańców. Ale mogło być zupełnie inaczej. I właśnie dlatego warto potraktować tę historię nie tylko jako zabawną ciekawostkę, ale też jako przypomnienie, że opieka nad zwierzętami gospodarskimi to poważna odpowiedzialność.
Źródło: KPP Żuromin / mł. asp. Monika Ejnik/MS

