Łoś w pułapce. Jak doszło do zdarzenia?
Historię opisała Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Toruniu. Wszystko zaczęło się 27 października 2026 roku. Jarosław Junkiewicz, leśniczy Leśnictwa Janowo w Nadleśnictwie Toruń, dostał od postronnej osoby wiadomość, że w lesie leży uwięzione zwierzę.
Na miejscu okazało się, że to młody łoś. Jego poroże zaklinowało się w korzeniach brzozy tak mocno, że zwierzę nie mogło wyszarpnąć głowy. Ślady wokół drzewa świadczyły o długiej, desperackiej walce o uwolnienie. Każda kolejna próba odbierała łosiowi siły.
Leśnicy nie podają, jak długo zwierzę tkwiło w pułapce. Wiadomo jednak, że gdy pomoc dotarła, było już skrajnie wyczerpane.
Siekiera zamiast paniki – pierwsza część akcji
Leśniczy ruszył na pomoc od razu. Razem z przyjaciółmi, zachowując ostrożność, odciął siekierą fragment korzenia, który więził poroże. Ostrożność nie była tu przesadą – nawet osłabiony łoś to kilkaset kilogramów siły, a gwałtowny ruch głową z porożem może poważnie zranić człowieka.
Poroże było wolne. To był pierwszy sukces, ale niestety nie koniec kłopotów: wyczerpany łoś nie miał siły wstać.
Noc w lesie i woda z konewki
Jeszcze tego samego wieczoru stan zwierzęcia sprawdził Robert Człapa, podleśniczy Leśnictwa Strzyżawa, który jest też miejscowym łowczym.
Następnego dnia łoś wciąż leżał. Leśnik ostrożnie podał mu wodę z konewki. Ten prosty gest pokazuje, jak delikatna była sytuacja: dzikie zwierzę po wielu godzinach walki i stresu jest odwodnione, a jednocześnie każde zbliżenie się człowieka to dla niego dodatkowe obciążenie. Było jasne, że bez dalszej pomocy łoś może sobie nie poradzić.
Weterynarz, pasy i ładowarka. Jak postawić łosia na nogi?
Kluczowa okazała się współpraca z Centrum Zarządzania Kryzysowego Gminy Dąbrowa Chełmińska. Dzięki niej na miejsce przyjechał lekarz weterynarii, który podał zwierzęciu leki.
Potem przyszedł najtrudniejszy etap. Dorosły lub prawie dorosły łoś waży tyle, że kilku ludzi nie postawi go na nogi gołymi rękami. Ratownicy użyli więc:
- ładowarki – maszyna przejęła ciężar zwierzęcia,
- pasów – pozwoliły bezpiecznie podnieść łosia bez ryzyka urazów.
- Udało się. Osłabiony łoś stanął na nogi, a po chwili odzyskał na tyle sił, że samodzielnie odszedł w głąb lasu.
„Odszedł bez słowa. I bardzo dobrze!”
Leśnicy z Torunia podsumowali akcję w swoim wpisie tak:
- Leśnicy nie tylko gospodarują lasami. Są również tam, gdzie przyroda potrzebuje pomocy. Czasem oznacza to szybką interwencję, czasem wielogodzinne zaangażowanie, a zawsze – odpowiedzialność i szacunek dla dzikiego życia.
Podziękowali też wszystkim zaangażowanym w akcję, a szczególnie osobie, która zgłosiła zwierzę. A sam bohater?
- A nasz bohater? Odszedł bez słowa. I bardzo dobrze! W końcu najlepszym podziękowaniem od dzikiego zwierzęcia jest jego powrót na wolność.
Dlaczego łosie zaplątują się porożem?
Łoś to największy przedstawiciel jeleniowatych na świecie. Poroże noszą tylko byki i co roku je zrzucają, a potem wytwarzają nowe. Jesień to okres, w którym poroże jest w pełni wykształcone, twarde i rozłożyste – a przy tym łatwo o jego zaklinowanie w gałęziach, płotach czy, jak w tym przypadku, w korzeniach.
Do takich wypadków przyczynia się kilka czynników:
- szerokie, łopatowate poroże – łatwo wchodzi między korzenie, ale trudno je wyciągnąć,
- jesienna aktywność – po rui młode byki dużo wędrują i bywają mniej ostrożne,
- ocieranie poroża o drzewa i ziemię – naturalne zachowanie, które czasem kończy się zaklinowaniem,
- wyrwane lub podmyte korzenie przy przewróconych drzewach, tworzące naturalne „pułapki”.
Zaklinowane poroże to dla łosia ogromne zagrożenie. Zwierzę nie może jeść ani pić, szarpie się do utraty sił, a długotrwały stres i wychłodzenie w październikowe noce mogą doprowadzić do śmierci. Dlatego w takich sytuacjach liczy się każda godzina – i każde zgłoszenie.
Leśnicy nie tylko od drzew
Na co dzień leśnicy kojarzą się głównie z sadzeniem lasu, wycinką i ochroną przeciwpożarową. Tymczasem do ich zadań należy także opieka nad zwierzyną, która w lesie żyje. To często oni jako pierwsi docierają do rannych saren, jeleni czy łosi, wyciągają zwierzęta z kanałów, ogrodzeń i sideł. Akcja spod Torunia pokazuje, że skuteczna pomoc wymaga współpracy wielu osób: leśników, łowczych, weterynarzy i służb gminnych.
Ile łosi żyje w Polsce?
Łoś jest w Polsce zwierzęciem łownym, ale od 2001 roku obowiązuje dla niego całoroczny okres ochronny, czyli tzw. moratorium na polowania. Według danych GUS (Rocznik Statystyczny Leśnictwa 2025), przytoczonych w odpowiedzi Ministerstwa Klimatu i Środowiska na interpelację poselską, w marcu 2025 roku w Polsce żyło około 45,7 tys. łosi. Ministerstwo nie planuje obecnie zmiany tego statusu.
Rosnąca liczba łosi oznacza, że coraz częściej spotykamy je nie tylko na bagnach Biebrzy, ale także w lasach centralnej i północnej Polski – również w okolicach Torunia. A to z kolei oznacza więcej sytuacji, w których zwierzę może potrzebować pomocy.
Znalazłeś uwięzione dzikie zwierzę? Tak możesz pomóc
Ta historia skończyła się dobrze dzięki jednej osobie, która zauważyła łosia i zgłosiła sprawę. Jeśli trafisz na dzikie zwierzę w tarapatach:
- Nie podchodź blisko – zestresowany łoś, jeleń czy dzik może się bronić, a jego kopyta i poroże są groźne.
- Nie próbuj uwalniać zwierzęcia sam – to zadanie dla przeszkolonych osób.
- Zadzwoń do najbliższego nadleśnictwa lub leśniczego – kontakty znajdziesz na stronie Lasów Państwowych.
- Gdy nie wiesz, gdzie dzwonić, skontaktuj się z urzędem gminy lub zadzwoń pod 112.
- Zapamiętaj lub zapisz lokalizację – pinezka w telefonie bardzo przyspiesza dotarcie ratowników.
- Odejdź i poczekaj w bezpiecznej odległości – Twoja obecność dodatkowo stresuje zwierzę.
Uratowany łoś spod Torunia pokazuje, że w ratowaniu dzikich zwierząt liczy się czas, współpraca i spokój. Tym razem zadziałało wszystko – od czujności przechodnia po ładowarkę i pasy.
Młody łoś uwięziony w korzeniach brzozy w lasach Nadleśnictwa Toruń został uratowany po dwudniowej akcji. Leśnicy uwolnili jego poroże siekierą, podali mu wodę, a weterynarz – wezwany dzięki Centrum Zarządzania Kryzysowego Gminy Dąbrowa Chełmińska – podał leki. Przy pomocy ładowarki i pasów zwierzę stanęło na nogi i samo wróciło do lasu. Wszystko zaczęło się od zgłoszenia przypadkowej osoby, która nie przeszła obojętnie.
BIBLIOGRAFIA
Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Toruniu – wpis na Facebooku o akcji ratowania łosia, październik 2026: https://www.facebook.com/rdlpTorun
Nadleśnictwo Toruń – profil na Facebooku: https://www.facebook.com/NadlesnictwoTorun
Ministerstwo Klimatu i Środowiska – odpowiedź na interpelację nr 15965 (Sejm RP, X kadencja), 31 marca 2026 r., z danymi GUS „Rocznik Statystyczny Leśnictwa 2025”: https://api.sejm.gov.pl/sejm/term10/interpellations/attachment/ATTDSQHQL/i15965-o1.pdf
Lasy Państwowe – oficjalny portal: https://www.lasy.gov.pl

