Skrajnie wychudzona suczka i alarmujące zgłoszenie na policję
Gdy w sieci pojawiły się fotografie skrajnie wychudzonej suczki, zaniepokojeni jej stanem obserwatorzy – w tym fundacja Pet Patrol Rybnik, która koordynuje obecnie pomoc – złożyli zgłoszenie do policji z prośbą o pilną interwencję. Obawy dotyczyły przede wszystkim losu szczeniąt: gdyby matka została pozbawiona opieki lub nie była w stanie ich karmić, życie całego miotu byłoby zagrożone. W momencie zgłoszenia nie znano jeszcze wieku maluchów, co dodatkowo potęgowało niepokój – im młodsze szczenięta, tym bardziej są zależne od pokarmu matki i tym mniejsze mają szanse na przeżycie bez niej.
- Zaniepokojeni stanem psa, przesłaliśmy zgłoszenie z prośbą o pilną interwencję Policji, ponieważ życie szczeniąt w przypadku braku opieki matki i pozbawieniu ich jej pokarmu, jest zagrożone. Nie wiedzieliśmy wtedy w jakim wieku są maleństwa. Na chwilę obecną nie wiemy co ustaliła Policja i czy podjęła czynności. Sytuacja jednak rozwiązała się inaczej i to dzięki jednej dobrej duszy, która stanęła przypadkiem na drodze tego zwierzęcia - informali w mediach społecznościowych wolontariusze organizacji.
Na chwilę obecną nie wiadomo, jakie ustalenia poczyniła policja i czy w sprawie podjęto formalne czynności. Sprawa pozostaje otwarta.
Jeden telefon, który wszystko zmienił
Zanim jednak sprawa doczekała się rozwiązania ze strony służb, swoją rolę odegrał przypadek – a właściwie jeden człowiek. Pan Bartosz, który natknął się na wychudzoną suczkę, zabrał ją wraz z całym miotem 12 szczeniąt do siebie, a następnie sam skontaktował się z organizacją zajmującą się pomocą zwierzętom. Jak podkreślają autorzy apelu, zrobił to bez żądań i bez przedstawiania problemu jako czyjegoś zobowiązania – zaproponował opiekę i nakarmienie zwierząt, prosząc jedynie o wsparcie, jeśli byłoby możliwe.
- Dzielna psia mamusia miała ogromne szczęście, bo spotkała człowieka takiego, którego reakcja na niedolę bezbronnego zwierzęcia, przywraca wiarę w ludzi. Pośród tak wszechobecnej ludzkiej obojętności, to naprawdę cud. Kierowany odruchem serca Pan Bartosz zabrał sunie i 12 jej szczeniąt do siebie i skontaktował się z nami. Skromnie i bez roszczeń. To nie była rozmowa „weźcie”, „mam problem”, „gdzie przywieźć”, tylko „my się zaopiekujemy, nakarmimy i znajdziemy dobre domu, ale jeśli możecie nam pomóc będziemy wdzięczni”… Niestety, rzadko spotykamy się z taką postawą. Dlatego w tym miejscu prosimy Was o dobre słowo dla tych wyjątkowych ludzi.
Jak poinformowała fundacja Pet Patrol Rybnik w kolejnym komunikacie, dom tymczasowy dla suczki i jej dwunastki szczeniąt stworzył Bartosz Gajda, znany szerszej publiczności jako członek śląskiego kabaretu Łowcy.B. Taka postawa – spontaniczna pomoc bez oczekiwania na „przekazanie problemu dalej” – zdaniem wolontariuszy zdarza się rzadko, a zaangażowanie rozpoznawalnej osoby dodatkowo nagłośniło sprawę i zwróciło uwagę na potrzeby psiej rodzinki.
Przypomnijmy Bartosz Gajda to urodzony w 1981 roku satyryk, stand-uper i konferansjer, znany szerszej publiczności z kabaretu Łowcy.B, działającego na polskiej scenie od 2003 roku. Co ciekawe, sam jest absolwentem liceum w Żorach – mieście, z którego pochodzi uratowana suczka – co dodatkowo podkreśla lokalny wymiar całej historii.
Stand-uper apeluje o adopcję
Bartosz Gajda nie tylko przyjął psią rodzinkę pod swój dach, ale też aktywnie poszukuje dla niej stałych, odpowiedzialnych domów. Dom tymczasowy z założenia jest rozwiązaniem przejściowym – jego celem jest ustabilizowanie stanu zdrowia suczki i szczeniąt oraz znalezienie im docelowych opiekunów, u których spędzą już całe życie. Właśnie dlatego, równolegle do zbiórki na karmę i leczenie, prowadzone są poszukiwania osób gotowych zaadoptować matkę lub któreś ze szczeniąt.
- Trzymam kciuki, bo długo nie wytrzymam - śmieje się Bartosz Gajda.
Psiaki mają 6 tygodni, ich mama w typie sznaucera nauczona jest chodzić na smyczy, grzecznie wyczekuje przyszłej rodziny
- Są szczeniaki do adopicji. Jest ich dwanaście. Każdy różny, a wszystkie takie same - informuje.
Osoby zainteresowane adopcją proszone są o kontakt z fundacją Pet Patrol Rybnik lub bezpośrednio z domem tymczasowym. Warto podkreślić, że odpowiedzialna adopcja powinna być poprzedzona rozmową z opiekunami na temat charakteru, stanu zdrowia i potrzeb konkretnego psa – dotyczy to zarówno samej suczki, jak i każdego ze szczeniąt osobno.
Dlaczego stan karmiącej suczki był tak niebezpieczny
Okres laktacji to jeden z najbardziej wymagających energetycznie momentów w życiu psiej samicy. Karmienie liczącego kilkanaście sztuk miotu oznacza zapotrzebowanie kaloryczne nawet kilkukrotnie wyższe niż w spoczynku – organizm suczki musi produkować pokarm dla wszystkich szczeniąt jednocześnie, co przy niedoborach żywieniowych prowadzi do gwałtownej utraty masy ciała i wyniszczenia.
Suczka w takim stanie, pozbawiona dodatkowego wsparcia żywieniowego, byłaby zagrożona nie tylko sama – jej wyczerpanie organizmu prowadzi do spadku ilości i jakości produkowanego mleka, co bezpośrednio zagraża życiu szczeniąt. Dlatego szybka interwencja i odpowiednia dieta są tu kluczowe: matka musi jak najszybciej odbudować rezerwy energetyczne, by utrzymać laktację na poziomie zapewniającym przeżycie całego miotu.
Co jedzą szczenięta w pierwszych tygodniach życia
Zgodnie z wiedzą weterynaryjną, szczenięta zaczynają zwykle próbować pokarmu stałego pomiędzy 3. a 4. tygodniem życia, stopniowo przechodząc na dietę mieszaną, a całkowite odstawienie od matki następuje najczęściej między 6. a 8. tygodniem. Proces ten powinien być stopniowy – zbyt szybkie odstawienie obciąża zarówno układ pokarmowy szczeniąt, jak i samą matkę, która w międzyczasie nadal częściowo je karmi.
W przypadku dużego miotu, jak w tej historii, odpowiednio dobrana karma dla szczeniąt może znacząco odciążyć wyczerpaną organizmowo matkę, przyspieszając moment, w którym młode staną się częściowo niezależne żywieniowo. To właśnie dlatego dom tymczasowy Bartosza Gajdy stoi dziś przed sporym wyzwaniem logistycznym i finansowym.
Dwanaścioro rosnących szczeniąt to ogromne wyzwanie żywieniowe
Jak podkreśla fundacja Pet Patrol Rybnik, dwanaścioro rosnących szczeniąt razem z karmiącą je mamą potrafi zjeść naprawdę imponujące ilości jedzenia. Rosnące szczenięta mają bardzo wysokie zapotrzebowanie energetyczne przypadające na kilogram masy ciała – znacznie wyższe niż dorosłe psy – co przy tak licznym miocie przekłada się na realne, codzienne koszty utrzymania całej gromadki.
Dlatego przed domem tymczasowym stoi teraz konkretne wyzwanie: zapewnienie regularnych dostaw odpowiedniej karmy, zanim maluchy podrosną i częściowo usamodzielnią się żywieniowo.
Zbiórka: czego potrzebuje psia rodzinka z Żor
Fundacja Pet Patrol Rybnik zwraca się z prośbą o wsparcie finansowe na pokrycie kosztów opieki weterynaryjnej, a także – co podkreślają wolontariusze jako priorytet – o zakup konkretnej, wysokiej jakości karmy. Potrzebne są:
- mokra karma Dolina Noteci Premium – dla suczki, która musi jak najszybciej odbudować masę ciała po okresie skrajnego wyniszczenia,
- mokra karma Dolina Noteci Premium Junior – dla szczeniąt przechodzących na pokarm stały,
- sucha karma Dolina Noteci Premium Junior – uzupełnienie diety szczeniąt w miarę ich wzrostu.
Wsparcie można przekazać za pośrednictwem konta fundacji Pet Patrol Rybnik na platformie Ocalone Łapki: ocalonelapki.pl/pet-patrol-rybnik. Jak zaznaczają opiekunowie, każda puszka i każdy worek karmy mają ogromne znaczenie i realnie odciążają dom tymczasowy, który – ich zdaniem – wykonuje niesamowitą pracę.
Niewyjaśniona historia suczki
Choć suczka i jej szczenięta znalazły już bezpieczne schronienie, wiele pytań pozostaje otwartych. Fundacja prowadząca zbiórkę zaznacza, że wciąż ustala fakty dotyczące pochodzenia zwierzęcia, a sytuacja – jak podkreślają wolontariusze – „nie jest tak oczywista, jak mogłoby się wydawać". Osoby dysponujące jakimikolwiek informacjami na temat historii suczki proszone są o kontakt prywatny z organizacją.
Sprawy dotyczące zaniedbania zwierząt w Polsce regulowane są przez ustawę o ochronie zwierząt, która przewiduje odpowiedzialność karną za znęcanie się nad zwierzętami, w tym za pozbawienie ich odpowiedniej opieki, pokarmu czy wody. To, czy w tej konkretnej sprawie dojdzie do postępowania, zależy od dalszych ustaleń służb.

