Dlaczego miasto podjęło decyzję?
Ostatnie tygodnie przyniosły liczne informacje o niewłaściwych warunkach w schronisku – od problemów z infrastrukturą po uchybienia wskazane w protokołach kontroli. Jak podkreśla radny miejski Maciej Bartków:
- psy i koty mieszkały w przepełnionych boksach,
- woda i jedzenie były zanieczyszczone odchodami,
- na terenie schroniska widywano szczury, czasem nawet przy karmie,
- niektóre zwierzęta były niedożywione, a chore koty nie miały oddzielonych pomieszczeń.
Placówka była wielokrotnie kontrolowana przez Powiatowego Lekarza Weterynarii oraz urzędników miejskich, którzy nakazali m.in. wydzielenie osobnych pomieszczeń dla kotów i izolację zwierząt chorych. W tym czasie rozpoczęto też prace adaptacyjne, m.in. budowę tymczasowej kociarni w kontenerze.
Inwestycje i niedokończone projekty
Bytomskie schronisko wymaga wielomilionowych inwestycji, a część z nich rozpoczęła się dzięki Bytomskiemu Budżetowi Obywatelskiemu. Projekt „Stawiamy na łapy – bytomska oaza dla zwierząt” miał zostać zrealizowany w 2024 roku i zakładał m.in. budowę nowego pawilonu z salą edukacyjną, pomieszczeniami dla kotów i wybiegiem zewnętrznym oraz nowego wybiegu dla psów. Niestety, wyłoniony w przetargu wykonawca nie wywiązał się z umowy, a do tej pory nie udało się znaleźć firmy, która dokończyłaby prace.
Trwa natomiast realizacja drugiego projektu: „Razem dla zdrowia zwierząt – modernizacja schroniskowego ambulatorium”. Sprzęt do ambulatorium został już zakupiony, co jest pierwszym krokiem do poprawy opieki weterynaryjnej w placówce.
Protesty przed schroniskiem w Bytomiu
Nieufność wobec dotychczasowego zarządcy schroniska nasiliła się, gdy w mediach społecznościowych zaczęły krążyć liczne relacje, zdjęcia i nagrania dotyczące warunków w placówce. Jak wskazuje Urząd Miasta w Bytomiu, część materiałów była nieprawdziwa lub pozbawiona kontekstu, co dodatkowo podgrzewało emocje.
Przed schroniskiem przy ul. Łaszczaka gromadziły się grupy osób domagające się zmian, blokując dojazd i prowokując konflikty. Doszło do incydentów z naruszeniem nietykalności cielesnej wobec pracowników, a na miejsce była wzywana policja. W takich okolicznościach chwilowo wstrzymano wydawanie zwierząt do adopcji oraz spacery z wolontariuszami.
Prezydent Bytomia Mariusz Wołosz apelował o spokój, podkreślając, że agresywne zachowania i działania oparte na emocjach nie służą ani zwierzętom, ani procesowi zmian organizacyjnych w schronisku:
- Skupmy się na znalezieniu zwierzętom dobrych domów, a nie na samosądzie.
Rozwiązanie umowy – priorytet dobro zwierząt
Prezydent Wołosz zaznaczył, że najważniejsze jest bezpieczeństwo i opieka nad zwierzętami. Decyzja o zakończeniu współpracy z dotychczasowym zarządcą ma przywrócić placówce właściwe funkcjonowanie i uczynić ją prawdziwym azylem dla zwierząt.
Przeprowadzka zwierząt i apel o adopcję
Do czasu wyłonienia nowego zarządcy planowane jest przeniesienie wszystkich zwierząt do innych placówek, które spełniają standardy opieki. Miasto przygotowuje szczegółowy plan przeprowadzki, aby nie narażać podopiecznych na pogorszenie warunków życia.
Urzędnicy apelują do mieszkańców o adopcje zwierząt. Procedura adopcyjna została uproszczona, a pierwsze psy już znalazły nowych właścicieli. Kolejne zwierzęta wciąż czekają na domy.
W sprawę schroniska i adopcji podopiecznych zaangażował się również poseł Łukasz Litewka, znany aktywista prozwierzęcy:
Co zmienia się w schronisku?
Umowa z dotychczasowym zarządcą, firmą ANIKON Anna Kornas, została rozwiązana przed czasem. Miasto wskazuje, że powodem były m.in. uchybienia w realizacji obowiązków, niedokończone inwestycje oraz trudności w codziennym funkcjonowaniu placówki.
Władze miasta planują przygotowanie nowej koncepcji organizacyjnej i inwestycyjnej oraz wyłonienie nowego zarządcy lub przejęcie zarządzania przez placówkę. Celem jest zapewnienie zwierzętom stałej opieki i poprawy standardów bytowania.

