Na nagraniu widać było dziecko rzucające zwierzęciem i ciągnące je za łapy. W tle słychać było rozbawiony głos matki, która całą sytuację nagrywała i nie reagowała na zachowanie wobec kota. Po nagłośnieniu sprawy do akcji wkroczyły organizacje prozwierzęce oraz służby.
Kot został odebrany właścicielom i trafił pod opiekę fundacji. Sprawa została zgłoszona organom ścigania, a wobec matki wszczęto postępowanie.
Po miesiącach od publikacji nagrania sprawa doczekała się sądowego finału.
Od nagrania do postępowania sądowego
Po nagłośnieniu sprawy zajęły się nią odpowiednie służby. W toku postępowania oceniano nie tylko zachowanie dziecka, ale przede wszystkim rolę osoby dorosłej, która była obecna przy całym zdarzeniu.
Sąd Rejonowy w Ostrowie Wielkopolski wydał wyrok wobec matki dziecka. Orzeczono 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu, zakaz posiadania zwierząt oraz obowiązek zapłaty nawiązki na rzecz organizacji zajmującej się ochroną zwierząt. Wyrok nie jest jednak prawomocny - obrońca oskarżonej złożył apelację.
Oznacza to, że sprawa formalnie nadal pozostaje otwarta.
Co z kotem?
Kot, który stał się ofiarą całej sytuacji, nie wrócił już do poprzedniego środowiska. Trafił pod opiekę i - według dostępnych informacji - znalazł nowy, bezpieczny dom.
To właśnie ten element jest dziś najważniejszy dla osób śledzących sprawę: zwierzę zostało zabezpieczone i nie musi wracać do miejsca, w którym doszło do zdarzenia.
Za znęcanie się nad zwierzętami grozi odpowiedzialność karna
Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt znęcanie się nad zwierzętami jest przestępstwem. Sąd może orzec nie tylko karę pozbawienia wolności, ale również zakaz posiadania zwierząt czy obowiązek zapłaty nawiązki na cel związany z ich ochroną.
W praktyce coraz częściej kończy się to także odebraniem zwierzęcia właścicielowi jeszcze na etapie postępowania. Tak stało się również w przypadku kota Kacpra.
Wyrok w sprawie nie jest jeszcze prawomocny. Ostateczne rozstrzygnięcie zapadnie po rozpoznaniu apelacji, która trafiła do Sądu Okręgowego w Kaliszu.

