Decyzja o zamknięciu schroniska
Powiatowy Lekarz Weterynarii wydał decyzję z rygorem natychmiastowej wykonalności. Wskazywano w niej na nieprawidłowości formalne, m.in. brak wymaganej dokumentacji dotyczącej zwierząt przebywających w placówce. Uchybienia te były wcześniej sygnalizowane podczas kontroli.
Równolegle wobec osoby prowadzącej schronisko toczy się postępowanie prokuratorskie. Na moment ewakuacji nie zapadły w tej sprawie prawomocne rozstrzygnięcia.
Reakcje polityków
Były premier Donald Tusk skomentował decyzję o zamknięciu schroniska:
- Powiatowy Lekarz Weterynarii zamknął dziś to schronisko. Nie będzie taryfy ulgowej dla tych, którzy skazują zwierzęta na cierpienie. Schronisko w Sobolewie to kolejny dowód na to, że ludziom desperacko brakuje tego, czego możemy uczyć się od psów: miłości, wierności, charakteru.
Poseł Łukasz Litewka odniósł się do sytuacji w Sobolewie:
- To miejsce nigdy schroniskiem nie było, było mordownią.
Przebieg ewakuacji
Odebranie zwierząt miało dramatyczny przebieg. Sama decyzja o zamknięciu schroniska nie rozwiązywała problemu - zwierzęta trzeba było jeszcze zabezpieczyć i przewieźć do bezpiecznych miejsc. Miłośnicy psów oraz wolontariusze pracowali przy odbiorze zwierząt przez całą noc i kolejny dzień.
Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt (DIOZ), który przyjął część psów, relacjonował przebieg akcji w emocjonalnych słowach:
- Co z tego, że schronisko w Sobolewie zostało zamknięte, skoro w praktyce zwierzęta nie dostały wraz z tą decyzją ŻADNEJ instytucjonalnej pomocy. Nie dostaliśmy wsparcia, za to dostaliśmy przeszkody! Dostaliśmy wyłączone światło i brak prądu. Dostaliśmy działanie w ciemności, w warunkach, w których nie da się bezpiecznie zabezpieczać zwierząt. Dostaliśmy brak dokumentacji, bez której nie wiemy, które zwierzęta są na co chore, które były leczone, które szczepione, które wymagają natychmiastowej diagnostyki.
Psy były przewożone do schroniska w Wojtyszkach prowadzonego przez DIOZ, a pozostałe zwierzęta trafiły do fundacji oraz osób prywatnych, które zaangażowały się w akcję ratowania zwierząt.
Gdzie trafiły psy po odebraniu
- 71 psów trafiło do schroniska w Wojtyszkach prowadzonego przez DIOZ,
- pozostałe zostały przyjęte przez fundacje i organizacje prozwierzęce, w tym m.in.: Pogotowie dla Zwierząt, Fundację Judyta, OTOZ Animals (oddział Warszawa), Schronisko we Wrocławiu, Fundację Psa Karmela, Fundację Dobrych Łapek, Fundację Przyjazna Łapa oraz Stowarzyszenie Przyjaciel Zwierz,
- część psów trafiła również do osób prywatnych, które zaangażowały się w akcję.
Stan zwierząt po odebraniu
Przedstawiciele fundacji informowali, że część psów wymagała pomocy lekarskiej. Wskazywano przypadki niedożywienia, chorób skóry, ran oraz innych zmian wymagających dalszej diagnostyki. Zwierzęta kierowano na badania i leczenie już po opuszczeniu terenu schroniska.
DIOZ podkreślał w swojej relacji:
- U zdecydowanej większości zwierząt widać wyraźne ślady zaniedbań i utrzymywania w warunkach, które mają niewiele wspólnego z opieką. To nie są pojedyncze przypadki. To jest obraz systemowego zaniedbywania, które ktoś przez lata ‘akceptował’ albo udawał, że nie widzi.
Doda nagłośniła sytuację zwierząt
Dramatyczne warunki w schronisku w Sobolewie zostały nagłośnione przez Dodę, która odwiedziła placówkę i w mediach społecznościowych relacjonowała obserwacje dotyczące stanu zwierząt i sposobu ich przetrzymywania.
Artystka wcześniej angażowała się również w nagłaśnianie nieprawidłowości w schronisku w Bytomiu, dokumentując sytuację i wspierając działania zmierzające do jego zamknięcia
Co się dzieje teraz
Po zakończeniu ewakuacji teren schroniska w Sobolewie został opuszczony przez zwierzęta. Dalsze czynności prowadzą odpowiednie instytucje administracyjne i organy ścigania. Organizacje oraz osoby prywatne, które przejęły psy, prowadzą zbiórki na leczenie oraz informują o możliwościach wsparcia i adopcji.

