Sprawa ma miejsce na terenie gminy Strzyżewice, skąd do akcji zaangażowano również Wojewódzki Inspektorat Weterynarii oraz straż. To właśnie na prośbę przedstawicieli gminy legwan został zabezpieczony przez strażaków ochotników – choć docelowo powinien trafić pod opiekę odpowiednich do tego celu placówek.
Jak legwan trafił do przepustu pod drogą?
To pytanie, na które na razie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Istnieją dwa najbardziej prawdopodobne scenariusze:
Ucieczka z ogrodowej woliery letniej – wielu właścicieli legwanów latem wystawia swoje gady na zewnątrz, do specjalnych ogrodzeń czy wybiegów. Wystarczy chwila nieuwagi, uszkodzona siatka albo słabo zabezpieczone wyjście, by zwierzę wykorzystało okazję do "zwiedzania okolicy".
Porzucenie przez właściciela – niestety scenariusz równie prawdopodobny, a w Polsce powtarzający się co roku, szczególnie w sezonie wakacyjnym. Legwany bywają kupowane pod wpływem chwili, bez świadomości, jak dużych i kosztownych warunków potrzebują dorosłe osobniki.
Strażacy z Żabiej Woli mają nadzieję na ten pierwszy, bardziej optymistyczny wariant – że gad jest zbiegiem, którego właściciel szybko się odnajdzie i zapewni mu odpowiednie warunki do życia.
Legwan jako zwierzę bezdomne – co mówi prawo?
Sytuacja prawna takich przypadków bywa w Polsce skomplikowana. Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt, znaleziony bez opieki legwan traktowany jest jako zwierzę bezdomne – a to oznacza, że teoretycznie powinny go objąć takie same procedury, jakie stosuje się wobec bezdomnych psów czy kotów.
W praktyce jednak system opieki nad bezdomnymi zwierzętami w Polsce jest przygotowany przede wszystkim z myślą o zwierzętach domowych – psach i kotach. Gminne programy opieki nad zwierzętami bezdomnymi rzadko przewidują procedury dla gadów egzotycznych, co oznacza, że:
- gminy często nie mają podpisanych umów z ośrodkami przystosowanymi do przetrzymywania gadów,
- odławianiem i tymczasową opieką nad takimi zwierzętami zajmują się often strażacy lub lokalne fundacje działające społecznie,
- docelowe umieszczenie zwierzęcia (np. w ogrodzie zoologicznym, fundacji herpetologicznej czy u nowego opiekuna) bywa procesem długotrwałym i zależnym od dobrej woli zaangażowanych instytucji.
Dlatego odpowiedź na pytanie "co dalej z legwanem?" – jak przyznają sami strażacy – na razie brzmi: zobaczymy. Zwierzę trafiło pod opiekę Fundacji Epicrates.
Legwan zielony – zwierzę piękne, ale wymagające
Legwan zielony (Iguana iguana), bo najprawdopodobniej o ten gatunek chodzi w tej sprawie, to jeden z najpopularniejszych gadów trzymanych w polskich terrariach. Niestety to też gatunek, który najczęściej pada ofiarą nieprzemyślanych decyzji zakupowych. Dorosły osobnik:
- może osiągnąć nawet 1,5–2 metry długości (łącznie z ogonem),
- potrzebuje przestronnego terrarium z odpowiednim ogrzewaniem i oświetleniem UVB,
- wymaga stałej temperatury i wysokiej wilgotności powietrza,
- żyje nawet kilkanaście–dwadzieścia lat, co oznacza wieloletnie zobowiązanie opiekuńcze,
- ma specyficzną, roślinną dietę, bogatą w wapń i odpowiednio zbilansowaną.
Wielu właścicieli decyduje się na zakup małego, uroczego młodego legwana, nie zdając sobie sprawy ze skali wyzwania, jakie czeka ich za kilka lat. Efektem bywają właśnie takie historie – zwierzęta porzucane lub "gubione" w sposób budzący poważne wątpliwości.
Co zrobić, gdy znajdziemy porzuconego gada?
Jeśli natkniemy się na podobną sytuację, warto wiedzieć, jak zareagować:
- Nie próbujmy łapać zwierzęcia samodzielnie, jeśli nie mamy doświadczenia – legwany potrafią się bronić pazurami i ogonem.
- Zgłośmy sprawę lokalnej straży pożarnej, straży gminnej/miejskiej lub policji.
- Skontaktujmy się z gminą – to ona odpowiada za realizację programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi na swoim terenie.
Warto też zapytać lokalne fundacje herpetologiczne lub ogrody zoologiczne – często dysponują wiedzą i czasem możliwością tymczasowego przyjęcia gada.

